W zeszłym roku z klasą szyłam dla babć tulipany, Julka dwa lata temu dla dziadka szyła pojemnik na CD, a dla babć wyhaftowała etui na długopisy. W tym roku, ze względu na Amelkę postawiliśmy na masę solną. Amelka zrobiła dla babć i dziadka podstawki pod herbatę, pomalowała je lakierami do paznokci (żeby choć trochę zabezpieczyć je przed skutkami zalania), a ja podkleiłam je filcem, żeby nie porysowały dziadkom stołu. Wyszło według mnie całkiem uroczo :)
Tu widać też fragment prezentu od Julki. Niestety, to od niej się zaraziłam, więc leżymy sobie obie.
Filc podklejony pod spodem ośmiorniczką.
I prezenty zapakowane w celofan.
Jak Wam się podoba taki pomysł od czterolatka?
Jak tylko dojdę do siebie, w kolejnych postach relacja z mojego wyjazdu z Amelką na 4 dni do Szklarskiej Poręby. Cieszę się, że zdążyłam dziecku pokazać góry zimą, zanim się rozłożyłam :) Jeśli planujecie podobny wyjazd, podpowiem Wam, co się najbardziej podobało mojej małej myszce. A była wycieczką zachwycona :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz