środa, 24 lutego 2016

Koniec z wymówkami!

A tak dobrze brzmi: "Nie mam jak odkurzać, bo mam małe dziecko." :)


sobota, 20 lutego 2016

Jak zrobić termometr?

W zeszłym tygodniu omawiałam z uczniami tematykę ciepła i zimna. Uczyliśmy się, oczywiście jak odczytywać temperaturę na termometrze i omówiliśmy zasadę działania termometru rtęciowego. A żeby wszystko było zupełnie jasne, sami wykonaliśmy swoje termometry. Jest to bardzo proste, więc zachęcam Was do zrobienia ich z Waszymi dzieciaczkami. Ja na pewno powtórzę zabawę w domu, z moimi starszakami.

Potrzebne będą:
- szklana butelka
- słomka
- barwnik (ja użyłam czarnego atramentu)
- marker
- woda
- plastelina

1. Butelkę napełniamy wodą prawie do pełna i zabarwiamy ją.


2. Wkładamy słomkę i szczelnie zaklejamy plasteliną otwór butelki.




3. Ostrożenie dmuchamy w słomkę, aż woda będzie widoczna w słomce.
4. Zaznaczamy poziom wody markerem na słomce.


5. Stawiamy butelkę blisko kaloryfera i obserwujemy. Efekty- po około minucie :)


Mojej klasie eksperyment bardzo się podobał i niektórzy kilka razy przestawiali butelkę od kaloryfera do otwartego okna i z powrotem :)

sobota, 13 lutego 2016

Walentynkowe drzewka

W związku z Walentynkami zrobiłam wczoraj z moją klasą szybką pracę plastyczną- walentynkowe drzewka. Szybkie i przyjemne :)

Potrzebne są:
- biały lub brązowy papier techniczny
- czerwony i zielony papier
- klej, nożyczki

1. Kartkę A4 układamy pionowo i na dole rysujemy prostokąt o szerokości kartki i wysokości ok.5-8 cm.
2. Na prostokącie odrysowujemy swoją dłoń. Jeśli papier jest biały, to ją kolorujemy na brązowo. My dodatkowow narysowaliśmy pisakiem linie, imitujące korę.
3. Wycinamy dłoń, na dole przyklejamy trawę- prostokąt ponacinany na jednym z dłuższych boków.
4. Wcinamy serduszka i przyklejamy je na dłoni
5. Sklejamy krótsze boki prostokąta, tworząc z nich podstawę naszego drzewka.

Gotowe!
Pomysł zaczerpnęłam z jakiejś zagranicznej strony www, ale niestety nie pamiętam, z jakiej :)


niedziela, 7 lutego 2016

Ocena koleżeńska

Dawno nie było żadnego posta na temat Oceniania Kształtującego. Dzisiaj chciałam więc podzielić się z Wami moim zdaniem na temat oceny koleżeńskiej i pomysłem, jak to wykorzystać w klasie.

Zacznę od tego, jak rozpoczęłam pracę nad oceną z moją klasą. Od początku roku konsekwentnie wykorzystuję elementy OK, choć klasę przejęłam po koleżance i dzieci nie były do tego przyzwyczajone. Mimo to, szybko podłapały niektóre elementy (niestety, nie wszystkie i metodniki nadal służą im głównie do niszczenia :(). Od początku oceniam ich na dwa sposob- mniejsze prace. np. zadania domowe czy kartkówki oceniam kształtująco- czyli przy pomocy informacji zwrotnej. Podsumowujące, np. duże spradziany- oceną wyrażoną stopniem. Dzięki temu dzieci wiedziały już, że ocena składa się z czterech informacji:
- co dobrego
- co do poprawienie
- informację, jak należy to poprawić
- jak uczeń może doskonalić swoje umiejętności

Jeśli ktoś chciałby doczytać więcej na temat IZ (informacji zwrotnej), polecam ten skrypt. Na blogu pojawi się jeszcze na pewno post na ten temat- o różnych formach IZ.

Wczoraj podyktowałam dzieciom do zeszytów 3 zdania notatki z lekcji. Zapisywali je samodzielnie w zeszytach. Kiedy wszyscy byli gotowi, poprosiłam, żeby zamienili się zeszytami w parach i wzięli kolorowe długopisy. Poinformowałam ich, że będą oceniali pracę kolegi. W pierwszym odruchu krzyknęli "Hura!". Później przyszła chwila refleksji- przecież kolega oceni też mnie. W oczach niektórych dzieci zauważyłąm strach. Wyjaśniłam więc, że oceniami tylko pracę kolegi, a nie kolegę. Poza tym, oceniami go według ściśle określonych kryteriów. Zanim zabrali się do pracy, podyktowany wcześniej tekst pojawił się na ekranie w sali. Dzięki temu miałam pewność, że dzieci poprawnie wykonają zadanie. W czasie, kiedy poprawiali, rozdałam im karty do oceny. Ich zadaniem było teraz podsumowanie swojej oceny- zaznaczenie odpowiedzi na kilka pytań. Wypełniony arkusz wklejali do zeszytu kolegi. Na samym końcu mieli króciutko podsumować ocenę- odpowiadali na dwa pytania: Co dobrego jest w pracy kolegi i co kolega musi jeszcze poćwiczyć.
Muszę przyznać, że mimo iż moja klasa jest raczej mało zgrana, ocena wyszła bardzo dobrze. Dzieci przyłożyły się do swojego zadania i starały się wykonać je jak najlepiej.

W efekcie tego zadania:
- ja mam mniej pracy przy sprawdzaniu (oczywiście, na koniec zebrałam zeszyty do sprawdzenia, ale praca jest już oceniona, więc kontroluję już tylko, czy sprawdzenie było bezbłędne)
- dzieci poczuły się ważne
- słabi uczniowie nie stresowali się tak bardzo, jak kiedy to ja sprawdzam zeszyty (chociaż wiedzieli, że ostatecznie i tak je zabiorę)
- zadanie było dla dzieci atrakcyjne
- dzieci uczą się takiego oceniania pracy innych, żeby była to kontruktywna krytyka, z której będzie wynikać coś dobrego i która nie popsuje ich relacji. To ważna lekcja na przyszłość.

Jeśli chcecie poczytać więcej na temat oceny koleżeńskiej, to polecam ten skrypt.

I oczywiście, były perełki w postaci komentarza pod pracą: "Kuba, dobrze zrobiłeś. Kuba, masz dużo błędów."  :) Ale przecież początki nie muszą być proste, a nauczyć się trzeba wszystkiego, także dobrego oceniania pracy innych. Jeśli więc ktoś sie waha czy wykorzystać ocenę koleżeńską na swojej lekcji, zachęcam do spróbowania. Moim zdaniem warto.