sobota, 5 sierpnia 2017

Zabawy na dobry początek

    Jeszcze tylko niecały miesiąc i spotkam moich nowych pierwszaków. I szczerze mówiąc, nie mogę się już doczekać :) od dawna obmyślam różne zajęcia, zabawy i zasady dla mojej nowej klasy. Dzisiaj podzielę się z Wami kilkoma sprawdzonymi pomysłami na zabawy integrujące dzieciaczki w nowej klasie.

1. Wywoływanka:

Dzieci siedzą w kręgu na dywanie, a nauczyciel mówi jakieś zdanie, np. Uwielbiam czekoladę, Mam niebieskie oczy, Lubię jeździć na rowerze. Które z dzieci czuje, że to zdanie pasuje do niego, wstaje i zamienia się miejscami z innym dzieckiem, które wstało. Warto układać zarówno zdania pasujące do większości dzieci, jak i takie, które wyróżnią tylko jedno, czy kilkoro spośród grupy (np. Lubię szpinak :)). Niech każdy poczuje się taki sam, ale też wyjątkowy :)

2. Powitanie:

Dzieci chodzą swobodnie po sali, w rytm muzyki. Kiedy muzyka milknie, witają się z kolegą, który jest najbliżej, mówiąc: Cześć, jestem Kasia. I idą dalej. Kiedy dzieci trochę się ośmielą, nauczyciel wybiera, którą częścią ciała dzieci się witają, np. kciuki, stopy, uszy. Warto przy tym pamiętać, że nie wszystkie dzieci lubią dotyk. Dla niektórych dotknięcie uchem ucha kolegi, czy nosem nosa będzie nie do przejścia. Nie zmuszamy. Zabawa ma być dla dzieci przyjemna.

3. Wspólny rysunek

Wspólne działania zawsze integrują grupę, więc warto po nie sięgać na każdych zajęciach. Na początku roku szkolnego zazwyczaj wybieram o tego temat wakacyjny. Dzieci dzielę na grupki 3-4 osobowe, daję duże arkusze papieru i proszę o narysowanie super wakacji. Nie ma opcji, żeby nie zaczęli sobie nawzajem opowiadać, co ciekawego robili :D

4. Powiedz mi o sobie coś ciekawego

Dzieci swobodnie poruszają się po sali, w rytm muzyki (ja tu lubię muzykę typowo dziecięcą, np. Majkę Jeżowską). Kiedy muzyka milknie, dzieci dobierają się w pary z osobą, która stoi blisko i mówią sobie nawzajem jedną rzecz o sobie. Np. jestem Ania i kocham zwierzęta. W ten sposób dzieci upatrzą sobie szybko osobę, z którą chętnie się zaprzyjaźnią, bo mają wspólne zainteresowania.

5. Ko tak jak ja?

Dzieci siedzą w kole. Jedno (po kolei) wstaje i mówi jakieś zdanie o sobie (jak w wywoływance) np. Mój ulubiony kolor to niebieski. Wszystkie dzieci, które myślą/ czują tak samo, wstają, kłaniają się i siadają z powrotem. Potem wstaje kolejne dziecko. I tak aż wstanie każde z kręgu.

6. Imiona

Jeśli dzieci mają problemy z zapamiętaniem imion kolegów, to jest super zabawa. Dzieci klękają, siadając na piętach. Każdy z nich musi wywołać imię jednego kolegi z klasy. Wszyscy zaczynają od rytmicznego klaskania (2 razy) i uderzania o kolana rękami (też 2 razy). Powstaje nam rytm, którego staramy się pilnować w czasie zabawy. Na początku może być o to trudno :)

Dzieci klaskając mówią swoje imię, a potem uderzając w uda, imię wybranego kolegi. Następnie swoje imię mówi wywołany kolega i wywołuje kolejną osobę.

np.  Ania-Ania, Kasia-Kasia
       Kasia-Kasia, Tomek-Tomek

itd.

7. Wizytówki

Jeśli dzieci jest dużo i trudno Wam zapamiętać wszystkie imiona, albo jeśli w klasie tylko kilkoro dzieci nie zna reszty i czują się trochę zagubieni, idealnie sprawdzą się wizytówki. Dajemy każdemu z dzieci kartonik, na którym zapisują swoje imię, ozdabiając napis w taki sposób, żeby pasował do nich. Np ktoś, kto kocha kolor zielony, napisze swoje imię tym kolorem. Wielbiciel kotów może narysować kota obok imienia, a miłośnik lotnictwa może napisać swoje imię w okienkach narysowanego samolotu. Wizytówki można postawić na ławkach, ale ja wolę przypiąć je dzieciom do ubrań. Używam do tego celu gotowych identyfikatorów, do których wsuwam wizytówki dzieci.

8. Tańce grupowe

Tańce w kole nie zawsze są łatwe, ale warto też po nie sięgać. Dzieci stoją w kole, trzymając się ramionami i rytmicznie wypowiadają słowa, ruszając się zgodnie z instrukcją nauczyciela. Jest przy tym dużo śmiechu, bo często gdy jedno traci równowagę, przewraca się kilka osób :)
 Jeśli nie znacie żadnych takich tańców, polecam Wa wydawnictwo Klanza. Można u nich kupić płyty CD z muzyką i książeczki z opiami tańców. Polecam :)

9. Gdzie moja mama?

Stara jak świat zabawa, którą uwielbiają prawie wszystkie dzieci. Ustawiamy dzieci w dwóch rzędach naprzeciwko siebie. Dzieci w obu rzędach losują karteczki ze zwierzętami, ale nie mogą nikomu mówić, kim są. Dzieci w jednym rzędzie to mamusie, a te w drugim, to dzieci, które się zgubiły. Dzieciom zawiązujemy oczy, a mamusie stoją w miejscu i głośno nawołują swoje dzieci np. muuuu, hau hau, miau. Dzieci muszą nadsłuchiwać, gdzie są ich mamusie i do nich dotrzeć. Dużo przy tym śmiechu.

10. Oto ja

I na koniec spokojna zabawa. Każdemu z dzieci dajemy kartkę i prosimy, żeby narysowały na niej wszystko to, co jest dla nich ważne, co lubią robić. Na środku kartki piszą swoje imię. Po skończonej pracy, każde z dzieci (albo chętne dzieci, jeśli mamy w klasie nieśmiałków) opowiada krótko o swojej pracy, np. Mam na imię Zosia i narysowałam dużo zwierząt, bo kocham się nimi opiekować. narysowałam też spaghetti, bo bardzo je lubię jeść, a moja mama gotuje je razem ze mną. itp. Dobrze, jeśli nauczyciel zacznie od siebie. Pokaże wtedy dzieciom, w jaki sposób mogą opowiedzieć o swojej pracy, ale też zaspokoi trochę ich ciekawość. Bo który pierwszak nie chce wiedzieć czegoś więcej o swojej nowej pani? :)


Mam nadzieję, że trochę Wam pomogłam. Jak się dokopię do moich notatek, pewnie dorzucę jeszcze więcej inspiracji na pierwsze dni szkoły. Naprawdę, nie mogę się już doczekać. Tak samo jak wakacji, na początku czerwca :)

czwartek, 27 lipca 2017

Tatry z dziećmi- cz.6

   Pogoda mnie dobija i zrobił się zastój na blogu. W międzyczasie zdążyliśmy wyjechać na tydzień nad morze, ale zdjęcia jeszcze muszą przejść przez cenzurę przed wrzuceniem na bloga, więc jeszcze na moment wracamy w Tatry :)

   Tym razem dzień spędzony na Krupówkach, bo pogoda nie dopisała. Przydał się nam taki luźniejszy dzień, chociaż wieczorem czuliśmy wyraźny niedosyt wrażeń :)

   Zaczęliśmy od domu do góry nogami. Mieści się on przy ulicy 3 maja i...dzieciom się podobało, ale ceny nieadekwatne do ilości atrakcji, a żołądek i błędnik lepiej zostawić na zewnątrz, jeśli jesteście wrażliwi :)
   














   Później chodziliśmy już po samych Krupówkach.




 Nieodłączne atrybuty małej turystki- torebka i oscypek :)


Były i inne pamiątki :)



Tyle atrakcji, że z wrażenia torebki spadają :)



"Ja tes"


Widok z Krupówek na Giewont :) Krzyż za mgłą, niestety :)



Zahaczyliśmy też o targ staroci. Dzieciaki nie wiedziały na co najpierw patrzeć :)

 




   Kolejny bardzo udany dzień :) Został nam już tylko jeden do opisania....

sobota, 1 lipca 2017

Wodne zabawy

    Starszaki u dziadków, a Amelka się nudzi. A czy najlepiej zająć znudzonego dwulatka latem? Wodą!

     Zabaw z wodą jest naprawdę niesamowicie dużo. A ponieważ całe lato przed nami, na pewno dużo tym jeszcze poczytacie na blogu, bo moje dzieci kochają wodę :) Dzisiaj zabawa prosta a dająca wiele radości maluchom.

      Dałam Amelce miskę z wodą, różne naczynia (plastikowy kubeczek, szufladki z Duplo, kilka rozmiarów łyżeczek i plastikową butelkę, w której zrobiłam dziurki). Butelka okazała się przebojem numer jeden. Amelka ciągle wlewała do niej wodę i naciskała mocno, żeby robiła się fontanna. Próbowała też łapać wodę lecącą z dziurek do kubeczka, co nie było łatwe, bo moc strumienia zależała od nacisku na butelkę i ilości wody w butelce. Co świadczy o udanej zabawie? Dziecko do przebrania :) U nas była udana.







   Woda jest fajna, ale może być niebezpieczna, więc podczas wodnych zabaw pamiętajcie o bezpieczeństwie dzieci ;)



środa, 28 czerwca 2017

Plany wakacyjne

Zrobiliście? Macie? U nas było ich tak wiele, że musiała powstać lista :) Wisi na boku szafy i nie możemy się doczekać pierwszego odhaczenia :)


poniedziałek, 19 czerwca 2017

Tatry z dziećmi- cz.5.

   Po jednym luźniejszym dniu przyszedł czas na jedno z moich ulubionych miejsca w Tatrach- Dolinę Kościeliską. Trasa niezbyt trudna dla dzieci (poza wycieczką nad Morskie Oko nie używaliśmy dla Amelki wózka, wszędzie tuptała samodzielnie), a widoki bardzo malownicze. Wiele odchodzących tras, więc były też dla dzieci zadania intelektualne- czytanie, porównywanie długości poszczególnych tras, szukanie na mapie, gdzie aktualnie jesteśmy. Generalnie bardzo miły dzień i bardzo przyjemna wyprawa.

   Atrakcje od samego wyjścia z parkingu :)




Obowiązkowe przypomnienie zasad



I pierwsza próba ich załamania :)





Jak widać, co z rodzinie, to nie zginie- Julka bez aparatu się nie rusza :)















   Lis dokarmiany niestety przez ludzi, przy schronisku na Ornaku.







Jedni lisa podziwiali, inni w tym czasie spali :)












   I dla takich efektów, warto zabierać dzieci na długie wycieczki na świeżym powietrzu :)



  Kolejny raz- wycieczka na możliwości kilkulatka, ale też do przejścia z wózkiem. W schronisku można spokojnie zjeść coś ciepłego, ale trzeba się przygotować na zabójcze ceny, niestety :)