piątek, 16 grudnia 2016

Gorąca woda i lód- piątkowy eksperyment

Udało nam się wreszcie zrobić kolejny eksperyment do zabawy organizowanej przez karolową mamę- piątki z eksperymentami. Krzysiu cały tydzień siedział chory w domu, więc mieliśmy trochę więcej czasu.

Poprzednio bawiłam się z Amelką barwnikami spożywczymi i zakraplaczami. Zostało mi całkiem sporo zabarwionej wody, więc postanowiłam jakoś ją jeszcze wykorzystać. Do kilku małych pojemników wrzuciłam zabawki z jajek niespodzianek i zalałam wodą. Wsadziłam do zamrażalnika i.... zapomniałam o nich :) Przypomniałam sobie o nich dopiero kilka dni temu. W sam raz, żeby przygotować dzisiejszy eksperyment.

Amelce i Krzysiowi dałam po bryłce lodu, zakraplacz i kubek z gorącą wodą. Zapytałam Krzysia, czy wie, co z tym zrobić. Nie był pewien. Podpowiedziałam mu, że jego zadaniem będzie uratowanie zabawki z lodu. Zapytał czy ma pukać w lód zakraplaczem, żeby pękł :) Kazałam mu palcem sprawdzić, jaka jest woda w kubeczku. I wtedy zaczął kombinować. Dosyć szybko wpadł już na pomysł topienia lodu gorącą wodą. Zabawa była przednia :D










środa, 7 grudnia 2016

Znowu chorobowo i pierwszy koncert Julki

U nas niestety znowu chorobowo, przez co mało robimy. Tzn. bawimy się, ale mniej energicznie. Tym razem najbardziej rozłożyło mnie, przez co jestem totalnie wypompowana i najchętniej bym cały czas spała. Co przy dwójce chorych maluchów jest nierealne...

Dodatkowo, wczoraj Julka (ufff, jedyna zdrowa z dzieci), miała swój pierwszy koncert w szkole muzycznej. Więc zapakowałam dwójkę chorusków i swój zatkany nos do samochodu i pojechaliśmy. najpierw próba, potem obiad w barze i koncert. Było pięknie i wzruszająco, ale wróciłam wykończona. Dzisiaj czuję się znowu gorzej. A tu w sobotę miała być urodzinowa imprezka Amelki. Teraz stoi pod znakiem zapytania.

Niestety, nie mam żadnego zdjęcia z koncertu. Mam za to kiepskiej jakości filmik. Nic, czym można się pochwalić na blogu, ale dla mnie ma wartość sentymentalną :)

Chwalę się za to moim dzielnym synkiem, który w tym roku wziął sobie do serca, że mamusi buty są na mikołajki często puste (tu grozimy palcem Tatusiowi!) i pięknie mi je wypucował. Opłaciło się, bo Mikołaj wypełnił je po brzegi....puszką piwa (od tygodnia nie karmię Amelki piersią :)) i melisą (od rana mamy robotników na poddaszu i znowu się stresuję). Sama dorzuciłam sobie batonika marcepanowego. A co, i tak nie mogę schudnąć :D


Mam nadzieję, że u Was znacznie zdrowiej :)

czwartek, 1 grudnia 2016

1 grudnia

Pamiętacie o kalendarzach adwentowych? Jeśli komuś brakuje pomysłów, to zapraszam do moich postów z zeszłego roku :) U nas ponownie zawisł na drzwiach kalendarz uszyty w zeszłym roku.

http://uaneczki.blogspot.com/2015/12/kalendarz-adwentowy.html

A ze szkolnymi dzieciakami robiłam w zeszłym roku taki:
http://zmaluchami.blogspot.com/2015/12/kalendarz-adwentowy.html


A jakie kalendarze są u Was?

środa, 30 listopada 2016

Andrzejki

Starszaki obchodziły andrzejki w szkole, ale Amelka jeszcze nigdy nie lała wosku, więc zrobiliśmy to specjalnie dla niej. Ale miała wielkie oczy :)

Najpierw wosk lały starszaki. Oczywiście, przez klucz Wycięty z tektury :)

Potem przyszła kolej na Amelkę. Była oczarowana :)


Później rzucaliśmy cień na ekran i odczytywaliśmy nasze wróżby.



A na koniec Amelka postanowiła sprawdzić czy wosk łatwo połamać. Okazało się, że to dziecinnie proste :)

poniedziałek, 21 listopada 2016

Zabawa z kolorami

Amelka miała dziś gorszy dzień, więc musiałam ją czymś zająć. W dodatku w domu ekipa ocieplająca poddasze, więc nie bardzo jest gdzie się bawić. Została nam kuchnia....

Potrzebne:
- barwniki spożywcze
- woda
- zakraplacz
- pojemniki na zabarwioną wodę
- białe talerze (u nas ostatecznie sztuk 10 poszło, ale można też myć na bieżąco)











To była zabawa z serii: sposób na wypicie gorącej kawy. Polecam :)

piątek, 18 listopada 2016

Znowu jajka na tapecie

Dziś piątek, więc wracamy do zabawy i eksperymentujemy z Karolowąmamą.

Znowu eksperymentowaliśmy z jajkami. Tym razem prosty test, bo dzieci zmęczone i nie miały siły na nic więcej. Nasze dni ostatnio to szaleństwo :)W lodówce mam 3 jajka, które kupiłam ponad miesiąc temu do innego eksperymentu, który zrobimy za tydzień, ale dzisiaj jedno z tych jajek posłużyło nam za testera. Krzyś zaczął temat świeżości jajek itd, więc podłapałam i sprawdziliśmy, jak szybko rozpoznać, czy jajko jest świeże.

Do dwóch podobnych szklanek wlaliśmy wodę i włożyliśmy do nich dwa jajka. Z prawej strony jajko leżące od miesiąca w lodówce (a może nawet dłużej..), po lewej jajko kupione przedwczoraj.







Jak widać (mam nadzieję :)), jajko nieświeże szykuje się do odlotu :) To świeże nurkuje spokojnie. W końcu starcza mu powietrza, żeby nurkować :) 
A tak serio, to bardzo ładnie jest to wyjaśnione tutaj: http://blogiceo.nq.pl/wirtualnyadi/2014/02/06/dlaczego-zepsute-jajko-nie-tonie/

Mam nadzieję, że za tydzień też nam się uda dołączyć do zabawy :)

wtorek, 15 listopada 2016

Skaner w życiu nauczyciela

Posiadam taki sprzęt od kilku lat i bardzo sobie chwalę. Mam kombajn- drukarka/ ksero/ skaner. Ani przez chwili nie żałuję wydanej na niego trzynastki, ale do tej pory nie wykorzystywałam go w pełnym wymiarze. Drukowałam, wycinałam, przeklejałam na nową kartkę i drukowałam znowu. Albo dorysowywałam coś, dopisywałam. Znacie to? A potem szybko do teczki i pędem do szkoły. Zapasowe kopie lądowały w specjalnych segreagatorach. Na początku był jeden. Potem trzy- polski, matematyka i angielski. Potem doszła przyroda. Potem jeszcze muzyka i plastyka. Potem polski, angielski i matematykę podzieliłam na duże działy w osobnych segregatorach. Dobiłam do....15! grubaśnych segregatorów. I powiedziałam dość!




Dziś nadszedł właśnie ten dzień, kiedy się ogarnęłam i zaczęłam skanować te wszystkie materiały. Teraz je poukładam w folderach i zapiszę kopię na dysku zewnętrznym. Po urlopie wrzucę to wszystko także do laptopa służbowego, żeby było zawsze pod ręką. Będzie pięknie i minimalistycznie. W końcu to ostatnio modne :)

A jeśli ktoś z Was będzie kiedyś potrzebował piosenki na konkretny temat albo karty pracy o czymś, piszcie. Mam nadzieję, że łatwo znajdę i chętnie się podzielę :)

niedziela, 13 listopada 2016

Zniknęliśmy....

Znowu zabrakło mi czasu na tego bloga, niestety. Dzieci chorowały, potem mnie dopadł dołek okołolistopadowy. Postaram się już teraz ogarnąć, bo dzieciaki dopominają się eksperymentów w piątki :) Będą.  Być może będą też lepsze zdjęcia, bo zapisałam się niedawno na kurs fotografii i już widzę pierwsze efekty. Niestety, zabiera mi to bardzo dużo czasu i dlatego zabrakło go już na inne aktywności. Na szczęście, zaczęłam się już lepiej z tym ogarniać, więc coś w ten piątek pokażemy. Teraz uciekam robić z Krzysiem drzewo naszej rodziny do szkoły :)

Jeszcze się pochwalę trochę efektami mojej nauki :) A będzie jeszcze lepiej :)





wtorek, 11 października 2016

Prezent na Dzień Nauczyciela

Tym razem udało mi się przygotować dla Was inspirację przed czasem. Tak wyjątkowo, bo prezent miał być dla wyjątkowej osoby dla mojej Julki- jej pani od wiolonczeli. Właśnie dzisiaj miała ostatnie zajęcia przed Dniem Nauczyciela, więc musiałyśmy wymyślić jakiś prezent. Padło na...ciasteczka :)

Julka niestety nie zdążyła mi pomóc przy pieczeniu, bo była w tym czasie w szkole, ale jutro mamy w planie pieczenie kolejnych, dla pozostałych nauczycieli :)

Dla naszej pani Karoliny powstały ciasteczka z muzycznymi motywami, a jak! :) Wiolonczela, nutki, klcz wiolinowy i klucz basowy (bo w trakcie lepienia wiolinowego przypomniało mi się, że wiolonczela gra w kluczu basowym :))


Całość włożyłam do rękawa do pieczenia, zawiązałam kokardki i włożyłam do kartonika. Dla bezpieczeństwa karton wyłożyłam jeszcze polarem, żeby nam ciasteczka po drodze nie pękły.


Pani Karolinie prezent się spodobał. A Wam?

piątek, 7 października 2016

Piątkowy eksperyment z drożdżami

Na kolację była dziś domowa pizza. Przy okazji odkryłam w lodówce jeszcze pół kostki drożdży.  Zbyt nieświeże, żeby je zjeść.  Idealne do zabawy :)
Zaczęliśmy od rozmowy: co jest potrzebne, żeby drożdże wyrosły. Padły propozycje: ciepła woda, sól, mąka i cukier. Przygotowaliśmy równe  4 słoiki, karteczki, marker i wymienione składniki. Wlaliśmy, wymieszaliśmy, zaznaczyliśmy poziom i...















And the winner is......



 sprawdziliśmy, co pomogło drożdżom. Niby nic, a tyle radości :)




Eksperyment przeprowadzony w ramach zabawy Piątki z eksperymentami