niedziela, 26 stycznia 2014

Noworoczne postanowienia

Co prawda, styczeń zbliża się już ku końcowi, ale na noworoczne postanowienia nie jest jeszcze zbyt późno. Szczególnie, jeśli postanawiamy zadbać o siebie. I do tego, a konkretnie do zadbania o swój umysł, zachęca nas bardzo Akademia Umysłu. W jaki sposób? Zachęcam do kliknięcia TUTAJ. Po zdecydowaniu, że chcesz zadbać o swój umysł....otrzymasz rabat, który skuteczni Ci to ułatwi.



Dzięki programom oferowanym przez Akademię Umysłu możesz poprawić swoją pamięć, koncentrację oraz umiejętność szybkiego czytania. Moje dzieciaki uwielbiają tę grę. Muszę ją traktować jako nagrodę, od czasu do czasu, bo najchętniej by się od niej nie odrywały :)

Nie zapomniano jednak także o dorosłych. Także możemy się samodoskonalić dzięki ćwiczeniom w formie gry. Warto zadbać o swoje szare komórki. Cały rok wytężonej pracy przed nami :) Szczegółowe informacje znajdziecie TUTAJ.
Program, tak jak i ten dla dzieci, posiada możliwość zapisywania wyników poszczególnych członków rodziny. Każdy tworzy swój profil i może swobodnie przeskakiwać na kolejne poziomy. A trochę ich jest. I w sumie nie jest powiedziane, że gra musi służyć tylko dorosłym, bo starsze dzieci bez problemu sobie z nią poradzą. Zadania polegają między innymi na zapamiętaniu ciągu cyfr, na odnalezieniu dwóch takich samym obrazków (jak memory), czy ustawieniu ich w odpowiedniej kolejności. Czyli cały czas się bawimy, a nasza pamięć i koncentracja się poprawia. A jak wiadomo, dobra pamięć jest bezcenna w świecie peseli i pinów :)

Jak szybko się uczyć: Trójpak
Oprócz gier do użytku domowego, Akademia Umysłu oferuje również całe pakiety do wykorzystania w szkole,Akademia Umysłu JUNIOR EDU i  Akademia Umysłu UCZEŃ EDU- TUTAJ więcej informacji. W skład pakietu wchodzą nie tylko ćwiczenia i scenariusze zajęć, ale także tablice motywacyjne dla uczniów. Choć pewnie motywacji przy pracy z Akademią nie zabraknie.


A więc kto jeszcze nie zrobił postanowień noworocznych- zachęcam do sprawdzenia oferty Akademii Umysłu. Warto, choć jedno postanowienie w roku poświęcić swojemu umysłowi.

sobota, 11 stycznia 2014

Glogster

 Jeśli pracujecie w szkole i lubicie się czasem pobawić z komputerem, polecam zabawę z plakatami wirtualnymi na www.glogster.com. Program nie jest trudny w obsłudze, choć niestety wszystko jest w języku angielskim. Jednak łatwo go rozszyfrować intuicyjnie.
Glogster pozwala na stworzenie plakatu, który będzie atrakcyjniejszy dla uczniów. Nie trzeba się tu martwić, że coś nie wyszło i potrzebna jest nowa kartka, elementy można nakładać dowolnie na siebie, zmniejszać, powiększać, przesuwać. Można też dodać zdjęcia, animacje, filmiki czy dźwięki. Czyli jednym słowem- same atrakcje :)

Oto mój pierwszy, jeszcze niezbyt poradny glog. Powstał na potrzeby kursu, w którym biorę udział, ale może komuś się przyda. A w głowie siedzi mi już wiele innych pomysłów na kolejne glogi :)

http://www.glogster.com/niteczka/poster-glog-by-niteczka/g-6k8gffc5ukqrseqfva2911l

Zabawy z magnesem

W zeszłym roku bawiłam się z moją trzecią klasą z magnesem. Bardzo im się podobało. Jak oglądam zdjęcia, to się nie mogę doczekać, aż moja obecna klasa będzie się tak bawić :)

Na pierwszy rzut poszedł kompas. Sprawa bardzo prosta, a dla dzieciaków atrakcyjna. Poza tym bez problemu mógł eksperyment przeprowadzić każdy z uczniów, a materiały potrzebne do jego wykonania są ogólnie dostępne: igła, nitka, miseczka z wodą, magnes.
Nitkę przywiązujemy do igły, na jej środku, namagnesowujemy ją (trzemy o magnes tylko w jednym kierunku) i wkładamy do wody. Igła powinna się ustawić na linii Północ-południe. I gotowe :)

Później testowaliśmy  możliwości magnesu. Dzieci przyciągały nim różne rzeczy, sprawdzając, jakie materiały magnes przyciągnie, a jakich nie.

Następnie wrzuciliśmy do szklanki z wodą spinacz i przesuwaliśmy go po ściankach szklanki za pomocą magnesu. To zadanie uczniom najbardziej się podobało.




Polecam takie zabawy, bo to bardzo aktywizuje dzieci i jest dla nich atrakcyjne :)

piątek, 10 stycznia 2014

Pingwinki z rolek po papierze toaletowym

Skoro nadal nie ma zimy, to sobie przypominamy tę sprzed dwóch lat :)

 Czytałam wtedy z moją klasą "Zaczarowana zagrodę". Strasznie lubię tą książeczkę :) Przyjemnie się ją czyta, jest zabawna, interesująca i uczy wielu rzeczy o biegunie Północnym.
No więc przeczytali, ja sprawdziłam ile zapamiętali, pobawiliśmy się, powypełnialiśmy ćwiczenia i przyszedł czas na jakąś pracę plastyczną. Z doświadczenia wiem  już, że igloo ze styropianu to kiepski pomysł (2 godziny po zajęciach tańczyłam po sali z odkurzaczem, a igloo i tak nam nie wyszło). Myślałam, myślałam, aż wreszcie wpadłam na pomysł...w toalecie :) I tak oto powstały pingwinki. Te na zdjęciach robiły moje dzieciaki ze mną w domu,ale w klasie mam jeszcze całe stadko podobnych :)




Aby zrobić pingwinka potrzeba:
- rolki po papierze toaletowym
- czarnej krepy lub papieru (mogą też być farbki)
- kleju, nożyczek
- papieru w kolorze białym, czarnym i pomarańczowym
- czarnego pisaka


Wykonanie:
- oklejamy rolkę czarną krepą


- wycinamy z białego papieru główkę i tułów razem ( kształt ósemki albo bałwanka jak kto woli)
- rysujemy pisakiem oczka, przyklejamy dzióbek z pomarańczowego papieru i przyklejamy to do krepy
- doklejmy z boku skrzydełka z czarnego papieru, a na dole nóżki z pomarańczowego. Według uznania można dodać krawacik, jak u Elegancika :)





Julka robiła swojego zupełnie sama, od A do Z i jestem z niej bardzo dumna :D

czwartek, 9 stycznia 2014

Zeszłoroczne odwiedziny sikoreczek.

W zeszłym roku przylatywały. W tym roku kupiliśmy karmnik, ale nie mamy go gdzie powiesić, bo nie mamy daszku na balkonie przez remont bloku. Musimy coś wymyślić, bo jak patrzę na te zdjęcia to mi tęskno za tymi miłymi odwiedzinami.... A zaczęło się tak:

W listopadzie rok temu moje dzieci dostały od cioci karmidełko dla ptaków (wykonane przez dziewczyny z Zielonych Dekoracji). Niestety, sprytne ptaszki wyjadły zawartość, a my ich ani razu nie widzieliśmy. Więc tym razem po uzupełnieniu zapasów, czailiśmy się przez kilka dni w oknie :) Zobaczenie sikorek nie było aż takie trudne. Za to zrobienie im zdjęć graniczy z cudem, takie są płochliwe. Dlatego zdjęcia kiepskie, robione przez szybę.

Jak zrobić karmidełko dla ptaków? To bardzo proste!
Potrzebne będą:
- margaryna lub smalec
- mieszanka ziaren dla ptaków (my użyliśmy takiej dla papużek : )
- pojemniczek jako karmidełko ( u nas łupina orzecha kokosowego) lub pojemniczek po jogurcie i sznurek

Sposób wykonania:
- margarynę lub smalec topimy w garnuszku
- dorzucamy trochę ziaren (nie za dużo, tłuszcz ma skleić masę i nadać jej formę)
- przekładamy całość do pojemniczka i wystawiamy na parapet lub
do pojemniczka po jogurcie wkładamy sznureczek tak, żeby jeden koniec był na dnie, a drugi wystawał z pojemniczka i do tego wlewamy masę. Odstawiamy na kilka godzin do lodówki,a  potem wyjmujemy delikatnie z pojemniczka i wieszamy na dworze :)




 My użyliśmy pojemników do robienia lodów z soku, ale nie polecam, bo są sztywne i ciężko się potem wyjmuje karmidełko.




 Wróble też się załapały.

 Ale sikorki zaglądają teraz do nas codziennie.


A jeśli jesteście wielbicielami sikorek i wróbli, to na pewno zauważyliście, że z roku na rok jest ich coraz mniej. Za to więcej srok i wron. Jeśli chcecie pomóc to zmienić, to przed połowa lutego powieście w swoim ogródku budkę lęgową dla małych ptaków. Instrukcje wykonania znajdziecie z pewnością w internecie. Na przykład tu albo tu.

niedziela, 5 stycznia 2014

Czytam sobie czyli prezent od MacDonalda

Co prawda, nie jestem zwolenniczką fast foodów, ale muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem zmian w zabawkach do zestawów happy meal. Jakiś czas temu dostaliśmy do przetestowania małe książeczki przyrodnicze, a przed świętami przyszedł do nas taki prezencik do przetestowania:

Tym razem w środku było 7 książeczek z serii "Czytam sobie". 
 


Julka jest nimi zachwycona. Kazała ma napisać "Bardzo mi się podobają i z wielką chęcią chcę je czytać. Bardzo je lubię czytać i będę chciała je wszystkie przeczytać w ferie".
Krzysia też zainteresowały. Uwielbia je oglądać i wymyślać swoje historyjki do ilustracji. Później leci do siostry "Julka, poczytasz mi?" :)




Książeczki są na 3 poziomach - pierwsza ma na każdej stronie ilustrację i kilka prostych zdań. prostych, bo nie ma tam dwuznaków, jednak pojawiają się wyrazy i zwroty, które trzeba dziecku wyjaśnić.Do głowy by mi nie przyszło, żeby nauczyć Julkę tylu nowych słów, a teraz przychodzi to naturalnie. Ona czyta i pyta, co to znaczy, albo co fajniejsze- upewnia się czy dobrze zrozumiała sens z kontekstu zdania. Potem cały dzień używa nowego zwrotu :)

Drugi poziom to już dłuższy tekst i bardziej skomplikowany. Zdania są złożone a wyrazy długie.


Na trzecim poziomie jest już dużo tekstu, pojawia się jeszcze więcej nowych słów, ale ich zrozumienie ułatwia umieszczony z tyłu słowniczek.


Julka je uwielbia. Codziennie sięga po co najmniej jedną. Historyjki są ciekawe, pouczające i zabawne. Jeśli nie macie pomysłu, co czytać z dzieckiem, lub co podsunąć maluchowi do samodzielnego czytania- gorąco polecam!