środa, 29 maja 2013

OK cz.2, czyli o patyczkach i światłach

Nadal wdrażam się w Ocenianie Kształtujące i im dalej w głąb, tym bardziej mnie to wciąga. Widzę tez zmiany we mnie jako w nauczycielu. Zmieniam się z wrednej baby, która wymaga, w życzliwa babę, która zamiast wytykać błędy, skupia się na ich poprawieniu. Ale o tym szerzej w kolejnym poście.
Dzisiaj tylko tak na szybko wrzucam fotki moich pomocy naukowych.
Patyczki- służą mi do wybrania ucznia do odpowiedzi, jeśli nie chcę wybierać sama. Stosuję je codziennie, ale nie zawsze tak samo. Czasami losuję ja (no dobra, zazwyczaj :) ),ale coraz częściej proszę o to któregoś ucznia. Czasem robimy tez taki efekt domina- ja losuje osobę do odpowiedzi,a jeśli odpowie prawidłowo, losuje osobę do kolejnego pytania. Przy czym należy pamiętać, aby najpierw zadać pytanie, odczekać minutę i dopiero losować. Tylko wtedy nad odpowiedzią pracują wszyscy uczniowie.


 


Oprócz patyczków zaczęłam stosować światła. Na razie idzie mi jeszcze opornie i często o nich zapominam, ale cały czas się w końcu uczę :)

Można kupić gotowe metodniki, ale postanowiłam je zrobić z uczniami. Wycięłam im prostokąty w odpowiednim rozmiarze i wykonywali je według instrukcji (złożyć, odmierzyć, pokolorować, spiąć). Są banalnie proste do wykonania a ułatwiają życie. Jeśli uczeń czegoś nie rozumie, przyczepia klamerkę na czerwonym świetle i wtedy ja, bez przeszkadzania innym uczniom wiem, do kogo muszę podejść i wyjaśnić jeszcze raz. Jeśli ktoś ma żółte, to nie jest pewien. Wtedy wysyłam do niego dobrego ucznia, który już skończył. Proste, prawda? A dzieciom bardzo podoba się to przyczepianie klamerek. I mniej się wstydzą informować mnie, że czegoś nie rozumieją.






piątek, 24 maja 2013

Metafora na najwyższym poziomie...

Julka była dzisiaj na wycieczce z przedszkola na małej farmie. Zauroczona zwierzętami opowiadała mi o nich całe popołudnie.
Julka- i wiesz, mamusiu, tam były prawdziwe świnki. I były grube. Grubsze nawet od ciebie.
Ja obrażonym głosem- No wiesz. To niezbyt miłe porównanie.
Julka zdziwiona- Ale, mamusiu, to był komplement. Przecież mówię, że były grubsze od ciebie.

Nic, czas przejść na dietę znowu...

czwartek, 23 maja 2013

Beksalala

Ja do Krzysia biegającego po ogródku babci i dziadka- Chodź się przytulić do mamy.
Krzyś- nie!
Ja- no chodź!
Krzyś stanowczo- nie
Udaję płacz, młody wskakuje mi na kolana, przytula i mówi z naganą w głosie:
- Ale nie musiałaś od razy ryczeć. Przecież zawsze do Ciebie przychodzę...

poniedziałek, 20 maja 2013

Pszczółki z rolek po papierze toaletowym

Z serii prac wykonanych dawno. :) Pszczółki akurat z sierpnia 2009. Były potrzebne do ozdobienia szkoły na rozpoczęcie roku szkolnego. Dzieciom bardzo się podobały. Są bardzo proste do wykonania a wyglądają naprawdę ładnie. Szczególnie w stadzie ;)


Rolki po papierze toaletowym zdecydowanie pobudzają moją kreatywność :)

Jak zrobić pszczółki?
 Potrzebne materiały:
- rolki po papierze toaletowym
- żółta krepa
- czarny papier
- niebieski papier techniczny
- klej
- nitka
- czarny pisak
- nożyczki
- ołówek 


Wykonanie:
1. Owijamy rolkę żółtą krepą tak, by końce lekko wystawały 


 2. Zawijamy końce do środka rolki
    


3. Naklejamy na krepie czarne paski
  


4. Dwa mniejsze czarne paseczki sklejamy skrzyżowane na dole i wklejamy do środka rolki tak, by wystawały. Można je dodatkowo zawinąć lekko nożyczkami.
5.Wycinamy z niebieskiego papieru kształt skrzydełek i przyszywamy je nitką do tułowia
  

kiepskie zdjęcie, ale widać o co chodzi

  


6. robimy z żółtej krepy dość dużą kulkę, zawijając ją w kolejne kawałki krepy. Przymierzamy, by pasowała do otworu w rolce. Kiedy jest już dobrej wielkości, starannie zawijamy ostatnią warstwę krepy, żeby jedna strona pozostała gładka, rysujemy na niej pisakiem buźkę i wtykamy w otwór
  


7. Pszczółka gotowa Smile

wtorek, 14 maja 2013

Zabójcze teksty

Moje dzieci uwielbiają rozwalać mnie swoimi tekstami. Na przestrzeni jakiś 5lat, odkąd jestem mamą gaduł (nie przyznaję się głośno, że to po mnie, bo wszyscy którzy mnie znają to wiedzą :) ), co chwilę strzelają do mnie z tej amunicji. Nie sposób spamiętać wszystkie teksty. Nie zawsze mam coś pod ręką, żeby je zapisać, ale czas przepisać je wszystkie w jedno miejsce.

Syn przed chwilą mi dowalił:
Krzyś- mamusiu, zrób mi ziemniaczki
Ja- Chwila, muszę je podgrzać w mikrofalówce
Mikrofalówka zapiszczała:
Krzyś- mama, już.
Ja- nie chce mi się :)
Krzyś- ale samo się nie wyjmie...

I jak tu nie kochać dzieci? :)

Jula z kolei kiedy była malutka (ok.2 lat) wołała mnie rano ze swojego łóżeczka
Jula- mama
Ja - już idę (czyt. śpię dalej)
Jula- mama!
Ja- idę (j.w)
Jula- mama!!!!!!!!
Ja- Idę!!!!
Jula- jakoś nie słyszę, żeby tuptałaś!

No za cwane są te moje dzieciaki. Skąd im się to bierze?

sobota, 11 maja 2013

Śmieszne opaski

Żeby połączyć przyjemne z pożytecznym  powstały 3 opaski na oczy do zabawy w zagadki :) Julci bardzo się spodobały i dlatego aż trzy uszyłam.
  Do tej pory bawiłyśmy się w rozpoznawanie przedmiotów dotykiem, ale w planach jest więcej zabaw:
- rozpoznawanie jedzenia po zapachu i smaku
- chodzenie według wskazówek
- rozpoznawanie stopami przedmiotów (np. szyszki, tkaniny, papieru, drewnianej łyżki itp.)

Jedną opaskę uszyłam też do szkoły. Na pewno się przyda i uatrakcyjni zajęcia. A roboty z taką opaską niewiele. Gdyby ktoś chciał, to proszę pisać- podam przepis :)

A oto już sama opaska na modelce ( już w piżamce, bo się mamusi późno przypomniało o zdjęciach :) )
Oczywiście, zdjęcie sprzed dwóch lat  :)


    

 

   

 

Roboty przy nich tyle, co nic. Materiałów też- kawałek filcu jako sama opaska, biały i czarny na oczka, albo gotowe oczka kupione w pasmanterii i gumka.


piątek, 10 maja 2013

Pojemniki z puszek

Co tu zrobić, gdy śmieci nie mieszczą się w śmietniku? Recycling :) Tutaj z puszek po groszku i kukurydzy. Pojemniki na różne drobiazgi.

 

 

środa, 8 maja 2013

Podczas deszczu dzieci się nudzą

Wczoraj padało, a synek się nudził, więc musiałam na szybko wymyślić jakąś zabawę. Najpierw graliśmy w piłkarzyki, potem trochę się wygłupialiśmy i mówiliśmy wierszyki, ale Krzysia szybko wszystko nudziło. Więc wymyśliłam, że trochę popracujemy nad  precyzją rączek u synka :) Wydrukowałam rysunek parasola, pokazałam mu go, pocięłam a kilka kawałków i poleciłam mu to ułożyć, przykleić do kartki i pokolorować. Wyszło mu całkiem ładnie jak na trzylatka :)







poniedziałek, 6 maja 2013

Gramy w słowa

Jeszcze tylko trochę i mój starszy maluszek zmieni się w pierwszoklasistę. W związku z tym, że Julka długo nie chciała uczyć się czytania i pisania, a ja postanowiłam jej nie poganiać ani nie zmuszać, zachęcałam ją do tego zabawami. Jeśli wasze dziecko się nudzi, np. w tramwaju, samochodzie czy w poczekalni u lekarza, te gry są dla was idealne :)

Przedstawię Wam kilka naszych ulubionych zabaw. Bardzo prostych. Wykorzystuję je też w pracy, często na zajęciach wyrównawczych.

- Domino głoskowe- na pewno to znacie. Pierwsza osoba mówi wyraz, a kolejna musi wymyślić wyraz na ostatnią literę poprzedniego. Wyrazy nie mogą się powtarzać i nie można się za długo zastanawiać. np. rower-ryba-akwarium-mama i tak dalej.

- Wyszukiwarka- mówię np."znajdź mi zwierzę na głoskę K" i Julka wymienia wszystko, co jej tu pasuje np. kto, krowa, koń, krokodyl. Potem mówię np. "Znajdź owoc na A" i ona szuka. I tak dalej. Kategorii może być mnóstwo, więc zabawa może trwać bardzo długo.

- Co jest w tym pokoju na głoskę "sz" ?- i zaczyna się poszukiwanie. Oczywiście tylko jeden przedmiot może być prawidłową odpowiedzią, ale zgadywać można albo do skutku, albo do kilku razy. Można też zgadywać na zmianę.

- Łączenie rysunków z literami- tu przydadzą się stare gazety albo ulotki. Na kartce A4 piszemy jedną literę, np. K i czytamy ją dziecku. Dziecko powtarza ją i pisze palcem po śladzie. Następnie dajemy mu gazety i prosimy, żeby wycięło z nich rysunki lub zdjęcia przedmiotów, które zaczynają się na tę literę, czyli można wyciąć krzesło, krowę, kawę itd.

sobota, 4 maja 2013

Ściąga z literek

Od jakiegoś czasu Julcia bardzo chce czytać i pisać. Nie miała cierpliwości poznawać literek jedna po drugiej, więc musiałam wymyślić inny sposób. Na początku nauczyła się pisać swoje imię, potem mama, tata i kilka innych wyrazów z poznanych liter. Ale tego jej było za mało i ciągle mnie pytała "Mamusiu, a jak mam napisać S/ Z/ N "itd. Postanowiłam więc zrobić jej ściągę :)
Na kartce wypisałam alfabet (bez znaków polskich na razie) i do każdej litery zrobiłam mały rysunek. Coś na kształt kart obrazkowych w szkole, tylko znacznie mniejsze i wszystko w jednym miejscu. Mała załapała od razu i zabrała się do układania wyrazów. Idzie jej to świetnie :)






piątek, 3 maja 2013

Mrowiska

Dwa lata temu omawiałam z klasą temat owadów. Za tydzień będę go omawiać z tą samą klasą (teraz już trzecią(m dlatego przypomniały mi się nasze mrowiska zrobione w pierwszej klasie. Jak widać, nadal korzystam z zasobów mojego starego bloga :) (gdyby ktoś chciał zajrzeć to zapraszam- www.kacikmalegoczlowieka.blogspot.com)

Co zrobiliśmy?
Podzieliłam dzieciaczki na 3 grupy, rozdałam każdej grupie wycięty z brązowego papieru technicznego kształt mrowiska. Każde z dzieci wzięło kredkę (zieloną lub brązową) i usiadło koło mrowiska. Włączyłam muzykę Chopina i w rytm muzyki rysowali na mrowisku kreski (igły sosnowe). Kiedy mrowiska wyglądały już ciekawie, rozdałam im farby. Każde dziecko musiało zrobić swoją mrówkę przy pomocy farby i swoich paluszków. Odbicie kciuka to odwłok, wskazujący to tułów, a mały to głowa mrówki. Po wysuszeniu mrówek pisakami dorobili im nóżki. Każda grupa zrobiła mrówki w innym kolorze- czerwone, brązowe i czarne.
Zabawa im się bardzo podobała, a praca zajęła nam ok.15 minut już ze sprzątaniem. A wymyśliłam ją, jak zwykle jadąc do pracy samochodem. jakoś w aucie najlepiej mi się myśli :)




czwartek, 2 maja 2013

Żonkile z wytłaczanek po jajkach

Dzisiaj przepis na kwiatek dla trochę starszych dzieciaczków. Robiłam je z pierwszoklasistami i wyszły bardzo ładne.
Potrzebne:
- wytłaczanka od jajek
- żółty papier techniczny
- klej
- plastelina
- patyczek do szaszłyków
- farby

Najpierw malujemy jedną część wytłaczanki. To musi wyciąć ktoś dorosły. Może być wycięte na prosto, lub jak na zdjęciu- z ząbkami. Malujemy na żółto na zewnątrz i w środku. Od razu malujemy tez patyczek na zielono. Żeby było łatwiej i bez brudzenia rączek i wszystkiego naokoło, wbijam patyczek w kulkę plasteliny przyczepioną do stołu.

Zdjęcie sprzed ok.2 lat :)

Wycinamy z papieru gwiazdkę


Przyklejamy suchą wytłaczankę do gwiazdki


Dołączamy patyczek na kulce plasteliny i żonkil gotowy :) Można mu jeszcze dorobić listek.


Niestety, to jedyne zdjęcie jakie miałam gotowego kwiatka. Po posprzątaniu zapomniałam już cyknąć :D