poniedziałek, 30 stycznia 2017

Domowa ciastolina

Dzieciaki od dawna mnie męczyły, żeby wypróbować domową ciastolinę. Wybrałam przepis z odżywką do włosów, bo podobno pięknie pachnie.

Składniki:
- odżywka do włosów
- mąka ziemniaczana
-barwniki spożywcze (u nas w proszku)

Dzieciaki wszystko wymieszały, każdy swój kolor, chwileczkę polepiły i im się znudziło. Resztkę ciastoliny schowały do lodówki. Hm, uwierzcie mi, żółty ser pachnący odżywka do włosów, to średnie śniadanie.... Dam im się jeszcze dzisiaj chwilkę pobawić i wyrzucamy.  U nas ten przepis sprawdził się średnio. Ale dzieciaki bawiły się przy tym całkiem dobrze :)














"Mamusiu, zobacz! Jestem zombie. " ..... :/



A Wy z jakich przepisów robiliście ciastolinę?

piątek, 27 stycznia 2017

Kolejny eksperyment z wodą

Wracamy do prostych eksperymentów z wodą. Takie ostatnio lubimy najbardziej :)

Stare jak świat i proste jak drut. Potrzebne tylko trzy rzeczy: szklanka, woda i kartka. U nas dodatkowo miska, na wszelki wypadek :)

Do szklanki nalewamy wody, przykrywamy kartką i przytrzymując kartkę odwracamy do góry nogami. Kartkę powoli puszczamy. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, kartka nie spadnie, a woda się nie wyleje. Wyjaśnienie całego zjawiska znajdziecie TUTAJ. U nas wyjaśniała Julka, bo na końcu przyznała się, że niedawno robili to samo na przyrodzie w szkole :)











Eksperyment oczywiście w związku z zabawą u Karolowej mamy :)

piątek, 20 stycznia 2017

Znowu jajko na tapecie :)

I znowu, w ramach piątkowego eksperymentu wykorzystaliśmy jajko. Wszystko przez filmik na fb i jajko, potrzebne do zrobienia obiadu :) Nie mogliśmy się z Krzysiem powstrzymać.

Tym razem, oprócz zdjęć jest filmik :) Nie dało się inaczej. Na twarzy Krzysia widać niepewność. Żadne z nas nie wierzyło, że się uda :) Spróbujcie koniecznie!!!

potrzebne będą:
- szklanka z wodą (do ok.3/4)
- jajko
- rolka po papierze toaletowym
- kawałek tekturki

Niewiele, prawda? :)




video

Spróbujcie, koniecznie! Krzysiu robił kilka razy. Tym samym jajkiem :)

środa, 18 stycznia 2017

Sposób na zapamiętywanie ciągów liczb

Julka miała ostatnio problem z zapamiętaniem do szkoły dat zaborów, powstania Mazurka Dąbrowskiego, a potem na historię dat granicznych kolejnych epok. Najpierw próbowała je zapamiętać przepisując w kółko, ale jakoś nie mogły jej wejść do głowy. Wtedy przypomniałam sobie o książce, którą kupiłam będąc w liceum. Były tam opisane różne sposoby na lepsze zapamiętywanie. Jednym ze sposobów na zapamiętanie liczb, było ułożenie z nich zabawnego obrazka lub historyjki. Tak pomogłam dziecku :)

Jak to zrobić? Bardzo prosto!
Każdej cyfrze przyporządkowujemy jeden obrazek. Podane poniżej skojarzenia to tylko propozycja. możecie wymyślić własne. Ważne, żeby były łatwe do zapamiętania. Nasze oparte są na tych z książki i przypominają wyglądem dana cyfrę.

0- jajko
1- świeczka
2- łabędź
3- piersi
4- krzesło
5- haczyk
6- słoń
7- kosa
8- bałwan
9- telefon

Teraz tylko wystarczy ułożyć historyjkę, w której dane elementy pojawiają się w określonej kolejności, np.

1772 r.- I zabór Polski- Niemcy ze świeczką poszukali Polski na mapie, zakosili, zakosili i zostały nam tylko łabędzie. Historyjka wcale nie mądra, ale zapadła Julce w pamięć.

1793 r. - II zabór- Niemcy ze świeczką znowu szukali Polski, zakosili kawałek i zadzwonili do Rosji, że Polacy własną piersią bronili ziem.i

1795 r.- III zabór- Niemcy ze świeczką szukali Polski, zakosili kawałek i zadzwonili do Rosji, że został nam tylko haczyk na ryby.

476 r.- koniec starożytności- w piramidzie (żeby skojarzyć z epoką) stoi krzesło. Na nim opiera się kosa, na czubku której balansuje słoń.

1492 r.- koniec średniowiecza- na zamku przy świecach siedzą damy dworu (obejrzane w książkach, dla łatwiejszego wyobrażenia) na krzesłach i grają w głuchy telefon. Jedna powiedziała "łabędź" i gra się skończyła.

1914 r.- koniec nowożytności- na statku (bo to była epoka wielkich odkryć geograficznych) ze świeczką stoi pirat (bo go łatwo zapamiętać- znowu z książki- bez zębów i z opaską na oku), przy uchu ma telefon, w drugiej ręce też ma świeczkę (jest linia świeczka , telefon, świeczka) i zamawia krzesła na statek, z katalogu IKEA :)

W ten sposób nie tylko Julka łatwo i przyjemnie zapamiętała daty, ale ja tez ich chyba już teraz nie zapomnę. Szkoda, że tę książkę kupiłam dopiero pod koniec liceum. A przeczytałam dopiero na studiach. Moje oceny z historii mogłyby być dużo lepsze :)

Julka uważnie studiuje teraz tę książkę, więc będziemy na bieżąco recenzować Wam metody, które są tam polecane. Wszystkie oparte są na mnemotechnikach i nam bardzo ułatwiają naukę.

Nie wiem czy uda Wam się jeszcze gdzieś dostać tę książkę, ale polecam wszelkie podobne.




piątek, 13 stycznia 2017

Piątek z eksperymentami- znowu jajka

U nas znowu jajka, w ramach Piątku z eksperymentami. Tym razem sprawdzaliśmy, co się stanie, kiedy zamoczymy je na kilka dni w wybranych cieczach. Pomysł znalazłam w necie, na jakiejś zagranicznej stronie i dlatego zasugerowałam dzieciom kawę, herbatę i colę. Sodę i kwasek cytrynowy wymyśliły same.






Dwa dni później....

 
 Wyjęliśmy je, żeby sprawdzić, co się z nimi stało




Krzysiowi najbardziej podobał się efekt po kwasku cytrynowym :)



A z jajek w coli robi się podobno ziemniaki :D


Okazało się, że osad z kawy, herbaty i coli nie zszedł ze skorupek po ich wytarciu.
Dzieci wpadły na pomysł umycia szczoteczka do zębów. Tylko delikatnie ich naprowadziłam :D



 
Niestety, zabrudzenia nie chciały zejść. Postanowiliśmy spróbować z pastą.




Wyszło nieco lepiej, ale osad całkowicie nie zniknął.




Wystarczyła tylko chwilką na przetrawienie wszystkich faktów, żeby dzieci doszły do wniosku, że jednak warto myc porządnie i często zęby. I o to mi właśnie chodziło :D

Zachęcam Was do wykonania podobnego eksperymentu, bo jest bardzo prosty, a ciekawy.

środa, 11 stycznia 2017

Krzesełko dla maluszka

Nasza Melcia rośnie jak na drożdżach (i gada jak katarynka!). Od jakiegoś czasu nie chciała siedzieć już w foteliku do karmienia, tylko na takim krześle jak reszta rodzinki. Nam to nawet na rękę, bo fotelik zajmuje w kuchni zdecydowanie więcej miejsca. Problemem jest tylko wzrost Amelki- zdecydowanie nie dosięgała jeszcze do blat na tyle swobodnie, żeby było jej wygodnie jeść i pić. Przy sięganiu kubeczka prawie zawsze wylewała jego zawartość. Krzysiu i Julka w tym wieku mieli wygodniej, bo mieliśmy kanapę i ławę z regulowaną wysokością. Melka ma pod górkę. Tu z pomocą przyszli.....moi teściowie :) Tak, tak, patent, który Wam dzisiaj sprzedaję, nie jest mój. Ale jest genialny w swej prostocie. 

Na krześle kładziemy siedzisko samochodowe i gotowe :) Najlepiej je przymocować do krzesła, żeby się nie ruszało. Proste, tanie (nasze kosztowało ok. 18 zł w Auchan), lekkie i można je wszędzie ze sobą zabrać. Genialne! U nas sprawdza się w 100%. A Melka jest dumna, że ma teraz takie samo krzesło jak my i dosięga do wszystkiego na stole. W końcu może swobodnie dysponować solniczką i cukierniczką, kiedy nie przyuważymy :)