piątek, 20 grudnia 2013

Choineczki z rolek po papierze toaletowym

Jeśli nie zrobiliście jeszcze z dzieckiem choinki w tym roku, polecam taką prościutką, recyklingową.
Mojej klasie zajęły one chwileczkę, a wyglądają bardzo ładnie na parapecie.

Jak je wykonać? Wycinamy kształt góry choinki, ozdabiamy ją, nacinamy pomalowaną na brązowo rolkę po papierze, wtykamy w nią górę choinki i gotowe :)





 A oprócz choineczek porwałam się na reniferki z odbijanych stópek i rączek. Wykonanie tego z 21 pierwszoklasistami jest wyzwaniem :)


czwartek, 19 grudnia 2013

Koniec kosmicznego listopada- Słońce i Księżyc

Zdecydowanie po czasie, ale udało nam się skończyć Kosmiczny listopad.
Od razu chciałabym podziękować serdecznie dziewczynom, które wzięły w nim udział. Ich posty znajdziecie tutaj:
http://domowyswiat.blogspot.com/2013/11/sonce-i-ksiezyc-na-sodki.html
http://bambaribambam.blogspot.com/
http://projektczlowiek.blogspot.com/search?updated-max=2013-12-06T01:19:00-08:00&max-results=20


Ostatnim ogniwem projektu było Słońce i Księżyc. Zaczęliśmy od Księżyca, bo ostatnio częściej go oglądamy niż Słońce. Niestety. Braki już odczuwam. Oglądaliśmy więc Księżyc od jakiegoś czasu i obserwowaliśmy jak się zmienia. Wspomagaliśmy się też książkami i zdjęciami w necie.
Postanowiliśmy je narysować. Same kredki nie byłyby frajdą, więc dałam dzieciakom świeczkę i poleciłam narysować taki Księżyc, jaki najbardziej im się podoba.

 Później dostali atrament i pędzelki.








Podobało im się.
Mieliśmy się jeszcze bawić w zaćmienie Słońca, ale zabrakło niestety latarki, czasu i chęci w tej samej czasoprzestrzeni. Ale na pewno to jeszcze nadrobimy.

Jeszcze raz bardzo dziękuję za udział w projekcie. Moje dzieciaki dobrze się bawiły. Mam nadzieję, że Wasze też :)

czwartek, 12 grudnia 2013

Moja mała statystka

Nie pisałam ostatnio, bo nie miałam dosłownie kiedy. Teraz tez piszę do Was po 23, choć już padam z nóg. Pobudka nieodwołalnie niestety o 5.50...

Chciałam tylko wyjaśnić, dlaczego nie zamknęłam jeszcze tematu kosmicznego. Sama zachęcałam do udziału w projekcie, a teraz nawaliłam z ostatnim postem.

Otóż, moje dziecko dostało propozycję, z której głupio byłoby zrezygnować. Od soboty będzie statystowała w nowej sztuce pani Izabelli Cywińskiej- Wiśniowym sadzie. Od dwóch tygodni prawie mieszkamy w teatrze. Próba rano, szybko na obiad, odebrać Krzysia z przedszkola i znowu do teatru. Dlatego też nie dałyśmy rady z ostatnim zadaniem projektu. W międzyczasie jeszcze przypałętała nam się dwa razy jelitówka.

No, ale Julka jest zachwycona, więc czas jest dobrze zainwestowany. Zawsze to jakieś nowe, ciekawe doświadczenie życiowe. Poza tym, jestem w szoku, bo Julka jest raczej nieśmiała, a w teatrze czuje się jak ryba w wodzie. Dzisiaj była pierwsza próba z publicznością, a jej to w ogóle nie peszy. Zero stresu. Jeszcze była oburzona, że 4 miejsca na widowni były puste :)

Więc jeszcze raz przepraszam za opóźnienie. Postaram się nadrobić to jeszcze w ten weekend (premiera w sobotę, więc może w niedzielę rano damy radę), a tymczasem zapraszamy do Teatru Nowego w Poznaniu na Wiśniowy sad.


czwartek, 5 grudnia 2013

Nadal zaległe- tajemnicze listy, czyli metoda story-line

Jakiś  miesiąc temu byłam na kursie, gdzie prowadząca wspomniała o metodzie storyline jako o przeżytku. Wyszłam lekko oburzona. Stosuję tę metodę prawie w każdej klasie. Dzieci ją uwielbiają.

W tym roku w wersji okrojonej na razie. Miałam spory problem z ogarnięciem zachowania moich pierwszaków. Mam klasę, która zna się od przedszkola. Zna też dobrze szkołę, bo chodzili tu do zerówki. Nikt się niczego nie boi i są mega głośni. Jak już tradycyjne metody zostały przetestowane, postanowiłam załatwić sprawę inaczej.

Pewnego dnia, chwilkę po rozpoczęciu zajęć pan woźny przyniósł nam list. Okazało się, że to list od tajemniczej Pani J. Żeby się dowiedzieć, kim ona jest dzieci miały wykonać rząd zadań. Poznawaliśmy je jedno po drugim, każde w kolejnym liście, w odstępach kilku dni. Wśród zadań były między innymi:
- zaśpiewać pięknie piosenkę jesienną
- wykleić rysunek jesienny kulkami z krepy

- wykonać plakat o tym, które ptaki odlatują na zimę, a które zostają.
- wykonać jeżyka z ziemniaka i wykałaczek


- pozbierać na spacerze owoce jesieni
- wysuszyć liście,  a następnie wykleić z nich obrazek
- wykleić kontur parasolki plasteliną
Przede wszystkim jednak, w każdym liście prosiła, żeby dzieci ładnie i cicho się zachowywały. I chyba wzięły to sobie jednak do serca, bo z listu na list było coraz lepiej. Jak było gorzej, to przez kilka dni nie było listów. Na początku pojawiły się też one w różny sposób- przyczepione magnesem do tablicy, położone na parapecie, przyniesione przez panią z ksero. Później zastawaliśmy je przyczepione zawsze na osobnej tablicy. Z każdym listem pojawiał się też listek, bądź listki z literami. Ostatnim zadaniem dzieci było ułożenie imienia tajemniczej Pani J. z otrzymanych liter.



Teraz codziennie pytają mnie, czy pani zima też im będzie dawała zadania :) Więc się ktoś z Was chce urozmaicić dzieciom zimę, zachęcam do tej metody.

środa, 4 grudnia 2013

Kosmos się nam przedłuża

Bardzo przepraszam wszystkich tych, którzy czekają na mój ostatni post kosmiczny. Niestety, musicie się uzbroić w cierpliwość i poczekać jeszcze kilka dni. U nas trochę zamieszania, ale o tym kiedy indziej. W każdym razie niedoleczone jeszcze dzieci biegają z nami całymi dniami po różnych urzędach, bankach i o dziś po teatrze :) Wieczorem padają i nie mam kiedy zrealizować z nimi tematu Słońca i Księżyca. Coś tam zaczęliśmy,ale chciałabym to dokończyć, a potem wrzucić całość.

Za to dzisiaj pokażę Wam skarpety na prezenty od świętego Mikołaja, które zrobili moi uczniowie. Zajęło nam to 3 lekcje, ale chyba było warto. Ta duma na twarzach dzieciaków- bezcenne :)

Najpierw malowaliśmy papier na czerwono, potem odrysowali i wycięli szablon skarpetki ( niestety, nie wszyscy zgodnie z instrukcją), potem ozdabianie, dziurki i związanie ze sobą obu części. Dzieciaki jeszcze tego nie wiedzą, ale w piątek w skarpetkach znajdą mikołajkowy upominek :)


sobota, 30 listopada 2013

Odrysowywanie

 Niestety, nasz post księżycowo- słoneczny wrzucę dopiero dzisiaj. Trochę mieliśmy w tym tygodniu zawirować zdrowotnych. Jakiś wirus nas dopadł. Dzieciaki osłabione, to dam im jeszcze dzisiaj spokój. Jutro wrzucę mój post i linki do postów, które brały udział w projekcie Kosmiczny listopad.
A dzisiaj nasz zabawa z zeszłego tygodnia, z początków choroby, co widać po bladej Julce.

Kiedy byłam mała, mój tata zawsze namawiał mnie, żebym rysowała sama, z głowy. Przekonywał mnie, że odrysowywanie ze wzoru daje w efekcie gorszą jakość mojej pracy. Więc wierzyłam i z tęsknotą patrzyłam na rysunki koleżanek, które odpatrywały z kolorowych okładek zeszytów i z komiksów.

Teraz, kiedy sama jestem mamą i w dodatku nauczycielem, wiem już, że mój tata nie miał racji (udusi mnie jak to przeczyta :) ). Rysownie według wzoru ma sporo zalet. Uczy koncentracji, zauważania wzajemnych stosunków przestrzennych elementów rysunku. Poza tym odwzorowywanie jest przecież używane na co dzień w edukacji. Dzieci kopiują literki, wyrazy, teksty, kompozycje z klocków, rytmy matematyczne.

Moje dzieci i uczniów (czyli też trochę moje dzieci) zachęcam wręcz do kopiowania rysunków, które im się podobają. Jest to oprócz dobrego ćwiczenia, świetny sposób na teksty pod tytułem "Może mi pani narysować konia, bo ja nie umiem?". Nie rysuję, tylko podaję rysunek konie do odpatrzenia. Jeśli potrafię (a według dzieci pani potrafi wszystko :) ), rysuję wzór na tablicy i zachęcam do kopiowania.

Z moimi dzieciakami też się tak bawimy:


 Mamusiu, zobacz! Narysowałem balony!
 Praca Julki.

piątek, 29 listopada 2013

Akademia Umysłu JUNIOR JESIEŃ- pamięć i koncentracja

Jakiś czas temu dostaliśmy z dzieciakami do przetestowania grę Akademia Umysłu JUNIOR JESIEŃ- pamięć i koncentracja. Ćwiczenia w odsłonie jesiennej, więc w sam raz. Graz zaplanowana jest dla dzieci od 5 do 9 lat, ale Krzyś też daje radę z niektórymi zadaniami. Jego ulubione są drzewka z kolorowymi listkami. O takie: (Zdjęcie straszne, bo monitor był mega brudny i dopiero na zdjęciach to zobaczyłam)


Dziecko musi zapamiętać, jaki kolor mają liście na drzewie (najpierw jeden kolor, potem więcej, potem dwa drzewa itd. ). Niby takie proste, ale jednak musiałam się nieźle skupić kiedy patrzyłam, jak sobie radzą. A wyglądali mniej więcej tak:


Moje dzieciaki zadziwiły mnie, bo nie spodziewałam się, że są aż takie bystre. A zadania wymagają dużej koncentracji. Julka uwielbia zadanie z grzybkami. Dziecko najpierw widzi planszę z grzybkami, po chwili ekran robi się czarny (widać tylko oczy sowy)
 A kiedy robi się jasno,  lesie coś się zmienia. Niektórych grzybków przybywa, innych ubywa. Dla mnie masakra, Jula może siedzieć godzinę i nadal jest skupiona. Nie wiem, po kim to ma :)

Obydwoje lubią też puzzle.
 A nie są one proste, bo mamy ograniczone możliwości ruchu. Już nie raz kończyło się tak, że ja musiałam kończyć za nich, bo nie dali rady :) Ale uczą się i widzę, że obserwują uważnie, jak ja to robię i próbują sami też ułożyć.

Bardzo fajnym elementem są ćwiczenia fizyczne. Tak, dobrze czytacie. Program zaprasza też dzieci, by ruszyły się trochę od komputera i wykonały konkretne ćwiczenia. Oczywiście, jest i instrukcja:
Bardzo podoba mi się pomysł na takie gry dla dzieci. Zero przemocy, bezsensownego ruszania myszką, za to ruszanie głową. Jest dobra zabawa, ale też ćwiczenia dla dzieci- na pamięć i koncentrację. Moje dzieciaki ją uwielbiają, a ja mam dzięki niej chociaż chwilkę spokoju :)

Dostałam jeszcze w pakiecie program dla dorosłych, ale muszę przyznać ze smutkiem, że nie zachwycił mnie tak jak ten dla dzieci.  Jak dla dzieci, zadania mają coraz wyższy stopień trudności i są podzielone na etapy, ale gra dla dzieciaków jest zdecydowanie ciekawsza :) Na szczęście, nie ma problemu, żeby rodzic grał w grę dla dzieci. Każdy z członków rodziny może mieć w grze swój profil i zbiera punkty dla siebie. Dlatego nie ma obaw, że dorosły przeskoczy do wyższego poziomu, z którym dziecko nie da sobie rady, Każdy gra z siebie.
W każdym razie polecam zmęczonym rodzicom. Działa!

sobota, 23 listopada 2013

Nasza Ziemia- Kosmiczny listopad ciąg dalszy

Dziś kolejny dzień projektu- Ziemia. Nie wiedziałam, czy w ogóle damy rade cokolwiek zrobić, bo dopadła nas jelitówka i trzymała prawie tydzień. Ale udało się i troszkę się pobawiliśmy.

Zaczęliśmy od obrotów Ziemi wokół Słońca. Po teorii z książek trzeba było przetestować na sobie :)




 Mój cały świat :)
 I zamiana ról dla lepszego zapamiętanie.


 Ziemia zatrzęsła Słońcem.
 Słońce kocha Ziemię :)

Oczywiście, przy tej okazji dzieci dowiedziały się, że jeden obrót Ziemi wokół własnej osi to doba (to było nowe pojęcie dla Krzysia) a jeden obrót wokół Słońca to rok. Rozmawialiśmy też o porach roku. Mieliśmy zrobić eksperyment z lampką, ale jakoś nam to umknęło przez spontaniczny pomysł ze zwierzętami. Co się upiecze, to nie uciecze. Zrobimy to w tym tygodniu. W końcu Słońca to też dotyczy :)
Później znaleźliśmy w książce informację na temat grawitacji.
Też trzeba było przetestować: 

Piłki uparcie spadały. Porozmawialiśmy więc o tym, że grawitacja musi istnieć,skoro Ziemia się kręci, a ludzie z niej nie spadają.

Później zainteresowały nas kontynenty. Nazywaliśmy je, liczyliśmy, porównywaliśmy głoski, na które się zaczynają.


Później postanowiliśmy przykleić na nich zwierzęta, które tam żyją. To spowodowało naturalną dyskusję o tym, dlaczego boa nie mogą żyć w Polsce. Dzieciaki chichrały się na wyobrażenie boa pełznącego po śniegu w lesie :) I tak doszliśmy do klimatu. Niestety, nie mieliśmy już więcej siły, żeby zagłębić się w ten temat.




Przy okazji szukania zwierzątek Krzysiu znowu rozwalił mnie swoim tekstem.
Oglądaliśmy najpierw te zwierzęta w internecie i trochę o nich czytaliśmy. I oglądaliśmy warana z Komodo. Po jakimś czasie Krzyś zapytał " Mamuś, a warana bez komody też możemy wydrukować?" . Padłam :)

Za tydzień ostatni dzień projektu- Słońce i Księżyc.
Koniecznie zajrzyjcie też tutaj:
Bamba Ri Bambam 
Mój: Domowy świat 
 http://przezkrotkachwile.blogspot.com/2013/11/jesien-to-czy-zima.html