Jeszcze raz dziękuję wszystkim kobietkom, które przyłączyły się do naszej zabawy. Wszystkie je znajdziecie na dole posta.
A teraz nasza podróż w kosmos. Moje dzieciaki interesują się tym tematem od bardzo dawna. Julkę bardziej pociagaja planety, Słońce i Księżyc- jak dorośnie to mi przywiezie kawałek gwiazdy, resztę do muzeum :). Krzysia, jak to chłopaka, bardziej interesuje strój kosmonauty i rakiety. I dlatego dzisiaj skupiliśmy się na rakietach. Nie do końca nam wszystko wyszło,o czym za chwilkę, ale dzieci bawiły się świetnie, więc cel osiągnięty :)
Na początek obejrzeliśmy sobie kilka filmików jak starują rakiety. Obejrzeliśmy też film z obozów kosmicznych dla amerykańskich uczniów, organizowanych przez NASA. I na koniec filmik z youtube'a o wahadłowcach. Tu Krzyś był najbardziej zainteresowany. Liczył z lektorem silniki, a najlepszy był dla niego moment odpadnięcia rakiety od wahadłowca :)
Potem zabraliśmy się wykonanie prostych rakiet. Potrzebne wykorzystaliśmy w tym celu zbierane przeze mnie hurtowo rolki po papierze toaletowym, foilę aluminiową, czarny papier techniczny, zdjęcia dzieciaków, zszywacz i taśmę dwustronną.
Fotoinstrukcja, gdyby ktoś chciał skorzystać:
Rolki owinęlismy folią aluminiową. Nawet Krzyś poradził sobie zupełnie sam.
Końce wepchnęlismy do środka (czemu pisze "my", skoro zrobili to sami?)
Z tektury wycięłam koła, wycięłam z nim 1/3 i zszyliśmy je na kształt stożka. To jest góra rakiety.
Przymiarka....
Pasuję, więc owinęlismy je folią. Tu juz pomagałam po trzech dziurach w folii w miejscu czubka :)
Krzyś już na tym etapie był zachwycony. Ale...po chwili namysłu zaczął krzyczeć " Mamusiu, jeszcze musimy zrobiś silniki! Zapomniałaś?"
A tak wtykaliśmy górę do podstawy:
Silniki to po prstu 4 małe ruloniki, zszyte zszywaczem, wetknięte w wycięte dziurki w podstawie
Czas na astronautów
I gotowe. Załoga na pokładzie, można startować!
No i tu już nie było tak różowo. Chciałam skorzystać z pewnego eksperymentu i przerobic go na potrzeby naszej rakiety. W tym celu do szafki przywiązałam jeden koniec linki na pranie, drugi przewlekłam przez rolkę od woreczków na psie odchody (też ich nie wyrzucam, bo mogą sie przydać :) ), rolkę przykleiłam taśmą do rakiety....
Do środka rakiety włożyłm nadmuchany balon i miałam nadzieję, że jak go przebijemy, rakiety poleci po napiętym sznurku do szafki. Niestety, nie wyszło.
Po kilku próbach odpuścilismy sobie i zostawiliśmy rakiety na ozdobę, a eksperyment przetestowaliśmy na samym balonie z rolką.
Polecam wszystkim. Moje dzieciaki były zachwycone. Już się nie mogę doczekac ich reakcji na przyszły tydzień- Układ słoneczny :)
Na koniec zachęcam do zaglądania na pozostałe blogi biorące udział w projekcie ( kolejność przypadkowa). Na razie skromnie, ale zgłosiło się o kilka osób więcej, więc pewnie jeszcze pojawi sie kilka postów.
http://bambaribambam.blogspot.com
Projekt Człowiek
domowyswiat.blogspot.com
http://przezkrotkachwile.blogspot.com
http://www.mojeszydelkoweprzygody.blogspot.de/2013/11/co-nowego.html
Gdyby ktoś wrzucił posta po moim poście, piszcie, dorzucę Was do listy. Gdyby ktoś chciał dołączyć do nas od kolejnej soboty, też zapraszam.
Za tydzień Układ słoneczny.






-







