sobota, 9 listopada 2013

Podróż w kosmos, czyli pierwszy dzień projektu Kosmiczny listopad

No to zaczynamy :)
Jeszcze raz dziękuję wszystkim kobietkom, które przyłączyły się do naszej zabawy. Wszystkie je znajdziecie na dole posta.

A teraz nasza podróż w kosmos. Moje dzieciaki interesują się tym tematem od bardzo dawna. Julkę bardziej pociagaja planety, Słońce i Księżyc- jak dorośnie to mi przywiezie kawałek gwiazdy,  resztę do muzeum :). Krzysia, jak to chłopaka, bardziej interesuje strój kosmonauty i rakiety. I dlatego dzisiaj skupiliśmy się na rakietach. Nie do końca nam wszystko wyszło,o czym za chwilkę, ale dzieci bawiły się świetnie, więc cel osiągnięty :)

Na początek obejrzeliśmy sobie kilka filmików jak starują rakiety. Obejrzeliśmy też film z obozów kosmicznych dla amerykańskich uczniów, organizowanych przez NASA. I na koniec filmik z youtube'a o wahadłowcach. Tu Krzyś był najbardziej zainteresowany. Liczył z lektorem silniki, a najlepszy był dla niego moment odpadnięcia rakiety od wahadłowca :)


Potem zabraliśmy się wykonanie prostych rakiet. Potrzebne wykorzystaliśmy w tym celu zbierane przeze mnie hurtowo rolki po papierze toaletowym, foilę aluminiową, czarny papier techniczny, zdjęcia dzieciaków, zszywacz i taśmę dwustronną.
Fotoinstrukcja, gdyby ktoś chciał skorzystać:
 Rolki owinęlismy folią aluminiową. Nawet Krzyś poradził sobie zupełnie sam.

 Końce wepchnęlismy do środka (czemu pisze "my", skoro zrobili to sami?)
Z tektury wycięłam koła, wycięłam z nim 1/3 i zszyliśmy je na kształt stożka. To jest góra rakiety.
 Przymiarka....

 Pasuję, więc owinęlismy je folią. Tu juz pomagałam po trzech dziurach w folii w miejscu czubka :)
Krzyś już na tym etapie był zachwycony. Ale...po chwili namysłu zaczął krzyczeć " Mamusiu, jeszcze musimy zrobiś silniki! Zapomniałaś?"

 A tak wtykaliśmy górę do podstawy:




 Silniki to po prstu 4 małe ruloniki, zszyte zszywaczem, wetknięte w wycięte dziurki w podstawie




 Czas na astronautów

 I gotowe. Załoga na pokładzie, można startować!



No i tu już nie było tak różowo. Chciałam skorzystać z pewnego eksperymentu i przerobic go na potrzeby naszej rakiety. W tym celu do szafki przywiązałam jeden koniec linki na pranie,  drugi przewlekłam przez rolkę od woreczków na psie odchody (też ich nie wyrzucam, bo mogą sie przydać :) ), rolkę przykleiłam taśmą do rakiety....

 Do środka rakiety włożyłm nadmuchany balon i miałam nadzieję, że jak go przebijemy, rakiety poleci po napiętym sznurku do szafki. Niestety, nie wyszło.

 Po kilku próbach odpuścilismy sobie i zostawiliśmy rakiety na ozdobę, a eksperyment przetestowaliśmy na samym balonie z rolką.

Tym razem wyszło, ale ze względu na duże zaangażowanie fotografa w realizcję, zdjęć już brak z tego etapu. Zabrakło rąk :)

Polecam wszystkim. Moje dzieciaki były zachwycone. Już się nie mogę doczekac ich reakcji na przyszły tydzień- Układ słoneczny :)

Na koniec zachęcam do zaglądania na pozostałe blogi biorące udział w projekcie ( kolejność przypadkowa). Na razie skromnie, ale zgłosiło się o kilka osób więcej, więc pewnie jeszcze pojawi sie kilka postów.

http://bambaribambam.blogspot.com
Projekt Człowiek
domowyswiat.blogspot.com
 http://przezkrotkachwile.blogspot.com
 http://www.mojeszydelkoweprzygody.blogspot.de/2013/11/co-nowego.html 


Gdyby ktoś wrzucił posta po moim poście, piszcie, dorzucę Was do listy. Gdyby ktoś chciał dołączyć do nas od kolejnej soboty, też zapraszam.

Za tydzień Układ słoneczny.




4 komentarze:

  1. Aniu my za sobą mamy już działania kosmiczne, były i rakiety i ufoludki i tworzenie Układu Słonecznego i wreszcie wizyta w Planetarium. Z chęcią powróciłabym do tych tematów, ale cały listopad to dla nas turnus rehabilitacyjny. Poza domem niestety dostępność materiałów kiepska... więc póki co przychodzi mi tylko obserwować i dzielnie Wam kibicować! Może następnym razem się nam uda dołączyć...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie uwierzysz ale miałam robić tez taką rakietę ale balony mi wcięło gdzieś i nie mogłam znaleźć :)
    Dobrze wiedzieć że w rolce nie wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się ciesz, że Ci balony wcięło. Chyba za mało miejsca mają w rolce i dlatego. Zastanawiam się jak by wyszło z rolką po ręcznikach papierowych i podłużnym balonem. Pewnie kiedyś jeszcze spróbuję :)

      Usuń
  3. może rolka jest za ciężka? i za chropowata, zaczepia? my używaliśmy słomki, a balon nie był zawiązywany, tylko trzymany w paluszkach. wtedy balony mogą być wykorzystane wielokrotnie :)
    to było dawno temu, o rety... http://domoweprzedszkole.blox.pl/2010/02/balon-jak-rakieta.html już nawet tego bloga nie prowadzimy...
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń