niedziela, 5 stycznia 2014

Czytam sobie czyli prezent od MacDonalda

Co prawda, nie jestem zwolenniczką fast foodów, ale muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem zmian w zabawkach do zestawów happy meal. Jakiś czas temu dostaliśmy do przetestowania małe książeczki przyrodnicze, a przed świętami przyszedł do nas taki prezencik do przetestowania:

Tym razem w środku było 7 książeczek z serii "Czytam sobie". 
 


Julka jest nimi zachwycona. Kazała ma napisać "Bardzo mi się podobają i z wielką chęcią chcę je czytać. Bardzo je lubię czytać i będę chciała je wszystkie przeczytać w ferie".
Krzysia też zainteresowały. Uwielbia je oglądać i wymyślać swoje historyjki do ilustracji. Później leci do siostry "Julka, poczytasz mi?" :)




Książeczki są na 3 poziomach - pierwsza ma na każdej stronie ilustrację i kilka prostych zdań. prostych, bo nie ma tam dwuznaków, jednak pojawiają się wyrazy i zwroty, które trzeba dziecku wyjaśnić.Do głowy by mi nie przyszło, żeby nauczyć Julkę tylu nowych słów, a teraz przychodzi to naturalnie. Ona czyta i pyta, co to znaczy, albo co fajniejsze- upewnia się czy dobrze zrozumiała sens z kontekstu zdania. Potem cały dzień używa nowego zwrotu :)

Drugi poziom to już dłuższy tekst i bardziej skomplikowany. Zdania są złożone a wyrazy długie.


Na trzecim poziomie jest już dużo tekstu, pojawia się jeszcze więcej nowych słów, ale ich zrozumienie ułatwia umieszczony z tyłu słowniczek.


Julka je uwielbia. Codziennie sięga po co najmniej jedną. Historyjki są ciekawe, pouczające i zabawne. Jeśli nie macie pomysłu, co czytać z dzieckiem, lub co podsunąć maluchowi do samodzielnego czytania- gorąco polecam!

1 komentarz:

  1. Uwielbiam ten cykl! Też o nim pisaliśmy: http://maluszkoweinspiracje.blogspot.com/2013/12/czytac-kazdy-moze.html

    OdpowiedzUsuń