sobota, 11 października 2014

Śladami mamy....

No i przyszedł ten czas, że Julka zaczęła jęczeć, że ona chce własnego konika i uczyć się jeździć. Z kupnem swojego konika jeszcze się trochę wstrzymamy (przynajmniej do wygranej w totka :)), ale po roku marudzenia, ustąpiliśmy i zapisaliśmy ją na lekcje jazdy konnej. Cieszę się, bo ja również zaczęłam w jej wieku i była to dla mnie cudowna, niezapomniana przygoda i hobby. Do dziś kocham konie i jak tylko dojdę do siebie po porodzie, zamierzam powoli wrócić do jazdy konnej.

W każdym razie wczoraj po raz pierwszy zawiozłam ją na koniki i obie wróciłyśmy zachwycone. Co prawda, kilka osób próbowało mnie przekonać, że to jest zła decyzja (bo niebezpieczny sport i zwierzęta, bo nie ta stajnia, bo drogo), ale ja wiem swoje i zamierzam się z  Wami podzielić moimi przemyśleniami na ten temat.

Dlaczego warto zapisać dziecko na jazdę konną?
- kontakt z dużym zwierzęciem dodaje nieśmiałym dzieciom pewności siebie
- świadomość panowania nad takim dużym zwierzęciem to kolejne punkty do pewności siebie
- to jest świetne ćwiczenie równowagi i koordynacji ruchowej
- ćwiczenie koncentracji uwagi- trzeba być cały czas skupionym, bo jednak koń to tylko zwierzę i trzeba być czujnym
- ćwiczenie cierpliwości i delikatności- przy czyszczeniu, witaniu się w koniem, siodłaniu
- to po prostu cudowna pasja!

Na co zwrócić uwagę wybierając stajnię?
- jak instruktorzy i obsługa traktują zwierzęta- od razu zrezygnowałam z miejsca, gdzie widziałam jak biją konia
- jak instruktor odnosi się do dziecka- musi być cierpliwy i pogodny. Warto przejechać się wcześniej i obejrzeć lekcję dla innej grupy dzieci
- czy jazda jest tylko dla mojego dziecka, czy jest to grupa dzieci (dla mnie grupka dzieci to ogromny plus- dzieci dzielą swoją pasję z innymi i zawiązują się nowe znajomości i przyjaźnie, jeżdżą razem i doskonalą umiejętność jazdy w grupie, a nie tylko w pojedynkę)
- jak długo dziecko jeździ na lonży ( zdecydowanie nie powinno to być dłużej niż kilka pierwszych lekcji, potem czas na samodzielne próby)
- na jakiej zasadzie dobierają dziecku konika (powinien być na początek bardzo spokojny i oswojony z dziećmi, a nie przypadkowy, bo tak wypada w grafiku)
-  czy przed jazdą dziecko poznaje konia, czyści go, siodła (oczywiście z pomocą i instrukcją ze strony opiekuna ze stajni), poznaje fachowe słownictwo, uczy się prawidłowo prowadzić konia,m wsiadać i zsiadać- jeśli tego nie ma, według mnie nauka nie ma sensu. Jazda konna to nie tylko galop po lesie, ale również przygotowanie konia.
- czy w czasie lekcji dzieci tylko jeżdżą w kółko, czy wykonują ćwiczenia- Julka wczoraj wymachiwała rączkami, robiła młynek (przesiadka na koniu z siedzenia przodem do siedzenia tyłem i tak o 360 stopni obrót naookoło), jeżdżenie ze strzemionami i bez, jazda z rączkami na biodrach, dosięganie do uszu i ogona w czasie jazdy stępem, anglezowanie i kłus ćwiczebny. To wszystko powinno się pojawić w czasie kilku pierwszych lekcji. U Julki wszystko miało miejsce na pierwszych zajęciach, ale było dostosowane do jej możliwości, odwagi i postępów. Inna dziewczynka (młodsza) wykonywała tylko niektóre z tych ćwiczeń.

Oczywiście, nie ukrywajmy, że istotne jest również ile taka przyjemność kosztuje i jak daleko mamy do stajni. My wybraliśmy trzecią pod względem kosztów i odległości, za to najlepszą jeśli chodzi o opinie i moje odczucia. Zresztą, kiedyś sama tam kilka razy jeździłam i zrobili na mnie dobre wrażenie.

Mam nadzieję, że komuś się te rady przydadzą. A tymczasem wrzucam dokumentację fotograficzną:





Julka nie może się już doczekać kolejnej jazdy i to jest minus- buzia jej się nie zamyka na ten temat :)

2 komentarze:

  1. Bardzo dobra decyzja im więcej ruchu dla dziecka tym lepiej. Alternatywą dla jazdy konnej może być basen, karate czy jakiś sport drużynowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) Julka dwa lata chodziła na basen. W tym roku nie dałyśmy rady w tym terminie, a z inną grupą nie chciała chodzić. No to zmieniłyśmy trochę aktywność :)

      Usuń