sobota, 22 sierpnia 2015

Powody mojej nieobecności i zabawy dla niemowląt 3-6 m-cy

Miałam plan, żeby wykorzystać wakacje i regularnie wrzucać posty. Udało mi się na moim drugim blogu, gdzie posty pisałam i planowałam z dwutygodniowym wyprzedzeniem a nawet mam kilka na wrzesień w zapasie, ale na tego już zabrakło czasu. Przez ostatnie kilka dni nie mieliśmy prądu (zerwane kable po nawałnicy), wieczorami były silne burze, więc bałam się włączać komputer a czas na blogowanie mam właściwie tylko wieczorem. Wcześniej byliśmy nad morzem przez kilka dni i w ogóle nie chciało mi się zaglądać do neta a po powrocie byłam z Krzysiem w szpitalu (wycinany migdałek). Czas mi znowu gnał jak szalony i nawet nie wiem, kiedy się zrobił koniec sierpnia. W głowie mam już teraz sprawy związane z pracą. Eh, no życie. Chciałam dobrze, a wyszło jak zwykle. Trudno. Może w kolejne wakacje się uda.

Dzisiaj chciałam Wam napisać o kolejnych zabawach z niemowlęciem. Tym razem troszkę starszym, bo od 3-6 miesięcy. Nadal korzystamy z zabaw od 0-3 miesięcy, ale możemy też dorzucić kilka nowych:

- Nie dam Ci- moje dzieciaki to uwielbiały i zawsze głośno sie przy tym śmiały. Maluszek leży (lub siedzi jeśli już potrafi) a my w stronę jego rączek wyciągamy zabawkę. Kiedy dziecko już prawie ma ją w rączkach, szybkim ruchem podnosimy ją do góry i mówimy zabawnym głosem : Nie dam. Brzmi mało zachęcająco, ale zabawa jest pierwszorzędna. Oczywiście, co kilka prób dajemy dziecku złapać zabawkę i chwalimy je, że jest takie zręczne :) Ja często udawałam wtedy, że się złoszczę, mówiąc na przykład "O, ty łobuzie". Nawet kiedy to piszę, w głowie mam głośny śmiech moich dzieciaków :)

- szukanie zabawek- układamy dziecko na brzuszku na podłodze (na kanapie już nam się sturla w tym wieku!) i układamy mu zabawki naokoło. Nie za dużo- po jednaj w kilku miejscach. Ważne, żeby część było poza zasięgiem jego wzroku a część bezpośrednio przed nim czy obok. Jeśli bardzie atrakcyjne zabawki damy po bokach, dziecko będzie się w ich stronę odwracać. Wtedy zauważy też zabawki położone za nim. Na tym etapie dzieci raczej na krótko interesują się jedną zabawką, więc dzięki kilku zabawkom w zasięgu rączek (albo kawałek dalej niż sięgają rączki- będzie dodatjowe wyzwanie), mamusia ma chwilkę wolnego. Chwilkę tzn. być może zdąży do toalety. Przy spokojniejszych dzieciach (moja Julka taka była) można liczyć nawet na godzinkę :)



- turlanie się- większość dzieci na tym etapie opanowuje obracanie się z brzuszka na plecki i z powrotem. Bez wzgędu jednak na to czy już to umiają, można je delikatnie popychać, żeby się obróciły. Oczywiście, tempo i intensywność zabawy dostosowujemy do możliwości i poziomu strachu dziecka. Amelia strachu nie posiada :)

- matka edukacyjna- nazwa zapożyczona od koleżanki, która tak podpisała swoje zdjęcie z dzieckiem na jej nogach :) Bardzo mi się spodobało, więc papuguję. Na tym etapie maluszek dosyć stabilnie trzyma już główkę, więc nasze zabawy mogą być nieco odważniejsze. Ja często kładę (tak, nadal to robię, choć Julka ma już 8 lat a Krzyś 5 :)) moje dzieciaki na moich wyciągniętych w górę nogach. Zazwyczaj mam nogi ugięte i na takich nogach kładę Amelkę na brzuszku. Trzymam ją za rączki, żeby mi nie spadła albo asekuruję trzymając ręce po jej boczkach. Zależy jak bardzo szalejemy. Najpierw powoli bujamy dziecko w przód i w tył i na boki. Im dziecko bardziej oswojone z tą pozycją i sytuacją, tym odważniej możemy bujać. Ja Amelkę przysuwam potem blisko mnie i daleko. (za każdym razem używam adekwatnych określeń- blisko mamy, daleko mamy itp.) Robimy też przy okazji konika- kolana mam nieruchome (na ile się da w tej sytuacji) a stopy podskakują lekko w górę i w dół. Oczywiście, odgłosy konika konieczne :) Przy okazji jest to świetne ćwiczenie na mięśnie brzucha mamy :) Świetne ćwiczenia na równowagę dziecka.





- góra/dół- inny sposób na ćwiczenie z maluszkiem. Sadzamy sobie maluszka na swoim brzuchu i podpieramy naszymy ugiętymi nogami. Trzymamy go za rączki i podnosimy biodra do góry. Maluszek znowu jedzie na koniku, a my ćwiczymy biodra. Ja używam znowu określeń góra/ dół, żebvy oswajać z nimi dzieci. Dzięki temu już w okresie niemowlęcym dbamy o bogaty słownik dziecka.

- aja,aja, be-be- to zabawa wymyślona przez moją mamę (chyba- jeśli się mylę, to przepraszam autora :)). Kładziemy dziecko na pleckach tak, żeby nasza twarz była w zasięgu jego wzroku i rączek. Bierzemy jego dłonie w nasze i głaszczemy łapkami naszą twarz mówiąc "aja mamusia/tatuś/babcia/......". Tak powtarzamy dwa razy. Za trzecim razem lekko klepiemy swoją twarz mówiąc be-be, równoczesnie robiąc zaskoczoną minę. Moja cwaniarka już wie, że zaraz będzie śmiesznie, więc chichra się już przy drugim "aja" :)





- głaskanie- rączkami dziecka głaszczemy pieska, kotka (pod warunkiem, że znamy zwierzę i mamy pewność, że nie zrobi dziecku krzywdy), włosy, twarz rodzeństwa. Warto coś przy tym mówić. My mówimy po prostu "aja", pamiętając jednak, żeby zaczynając i kończąc zabawę uzyć słowa "głaskać". Jestem zwolennikiem mówienia do maluszków normalnych językiem :)

- poznawanie otoczenia rączkami- pełzającego czy raczkującego już maluszka warto kłaść na brzuszku na różnych powierzchniach, żeby mógł ich dotykać i porównywać. Dywan, szorstki koc, miękki polar, zimne panele, ciepła i chropowata deska, kłująca trawa, twarde kamyki (trzeba uważać, żeby dziecko nie wzięło kamyka do buzi!!!!), sypki piasek, mokra woda. To świetna zabawa i ćwiczenie zmysłu dotyku.





- czytanie książeczek- najlepiej takich z dużymi obrazkami.



- przedstawienia kukiełkowe- jak widać, można to spokojnie zlecić rodzeństwu :)


A w co Wy się bawicie ze swoimi maluszkami? Chętnie dodam inne propozycje do mojej listy :)

1 komentarz: