środa, 12 kwietnia 2017

Jeden na jeden

Jesteście mamą więcej niż jednego maluszka? A może wcale nie maluszka, tylko dziesięciolatki, która będąc najstarszą z rodzeństwa, jest czasem zazdrosna o czas, który się poświęca młodszym dzieciom? No cóż, samo życie :) U mnie też się tak czasem zdarza, ale muszę przyznać, że bardzo rzadko i bardzo szybko nauczyłam się z tym radzić. Jak? Stosując od czasu do czasu zasadę Jeden na jeden.
A cóż to takiego? Nic odkrywczego. Po prostu od czasu do czasu staram się rozdzielić moje dzieci i znaleźć czas tylko dla jednego z nich. To nie musi być nic wielkiego- wyjście na zakupy, na lody, wspólne gotowanie, spacer z psem. Wszystko co Wam przyjdzie do głowy.

Stosując tę metodę, trzymam się kilku zasad:

*Raz robi to mama, raz tata - bo przecież inne rzeczy robi się z tatą, a inne z mamą. Maluchowy tata bierze na przykład dzieci na myjnię, załatwić coś do miasta, skręca z nimi meble czy pracuje w ogrodzie. Ja biorę na siebie raczej działalność plastyczną (choć nie zawsze ja :)), wspólne czytanie itp. Wiem, że nie zawsze się tak da. Zawsze jednak można w to wciągnąć dziadków, albo ukochaną ciocię.

* w tym czasie skupiamy się tylko na dziecku. Tylko na tym jednym dziecku. Żeby każde z nich miało trochę mamy i taty na wyłączność.

* Niech będzie przyjemnie, żeby to był naprawdę wyjątkowy czas. To im ładuje bateryjki na jakiś czas. Sprawia, że czują się kochani i wyjątkowi, bez względu na to, ile jeszcze dzieci czeka w domu na przytulaska i rozmowę.

U nas działa bezbłędnie :) Dzisiaj właśnie była kolej najstarszej. Wzięłam ją do kina na "Piękną i bestię". Był czas na film, na pogaduchy w aucie i na wspólne babskie zakupy. Chyba tego jej było trzeba, bo ostatnio częściej miała uchy w nosie :)

A przy okazji- jeśli się wahacie, czy wybrać się na to do kina, polecam. Ja jestem zachwycona :) idę teraz do łóżeczka śnić o księciu z bajki. Tylko ciiiiii, nie wydajcie mnie przed mężem ;)






4 komentarze:

  1. Jestem mamą trójki w bardzo różnym wieku i potwierdzam, że jeden na jeden to niesamowicie ważna sprawa i choć łatwo o niej zapomnieć w całym zabieganiu, ale TRZEBA!!! Sama widzę jak moje dziewczyny łakną takiej chwili sam na sam ze mną lub mężem! A film zapowiada się ciekawie :) A nie jest zbyt straszny jak dla wrażliwej dziewięciolatki? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę strasznych scen jest (atak wilków na przykład), ale moja dziesięciolatka (też typ wrażliwca i strachuś) była zachwycona i pytała czy pójdziemy na to jeszcze raz :) Jest bardzo dużo pięknych, ciepłych scen. Sama bym chętnie poszła jeszcze raz :)

      Usuń
  2. Też planujemy wybrać się do kina na ten film. Pamiętam jak byliśmy na "Kopciuszku" - wszyscy byliśmy zachwyceni tak bardzo, ze poszliśmy drugi raz. Oglądałyście z córką? Jeśli nie to bardzo, bardzo polecam. Piękny film. http://www.filmweb.pl/film/Kopciuszek-2015-589666#

    Co do jeden na jeden: dobrze, że o tym piszesz. Ja w tym temacie bardzo nawalam, rzadko kiedy mam z kim zostawić resztę dzieci żeby być tylko z jednym. Ale wiem, ze to ważne. Zmobilizuję się i postaram jednak znaleźć sposób na takie chwile :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kopciuszka nie widzieliśmy. Musimy to nadrobić :)
      Ja też nie zawsze mam jak to zorganizować, bo mąż często długo pracuje, ale wtedy staram się zorganizować to inaczej- np. młodszym włączam bajkę, a ze starszą siadamy w pokoju obok. Albo młodszych kładę do łóżek, a jej pozwalam iść spać godzinę dłużej i wtedy coś razem robimy. Najbardziej dopieszczona jest teraz najmłodsza, bo do września siedzę z nią w domu, ale po wakacjach też będzie to wyzwanie dla mnie :) Z synkiem (średni) robię inaczej- najmłodszą kładę na drzemkę, najstarszą wysyłam na zabawę do sąsiadki, a my wtedy mamy czas dla siebie. Nie wyjdziemy z domu, ale możemy pograć w chińczyka. Mój synek uwielbia, bo zawsze ze mną wygrywa :)

      Usuń