sobota, 27 maja 2017

Atrakcyjny dzień

     Ale mieliśmy dzisiaj przeżycia! Nie dosyć, że dzieciaki pierwszy raz w życiu jechały pociągiem (całe 16 minut, dzięki czemu już 2,5 godziny później byliśmy u dziadków :)) to jeszcze miały okazję podziwiać (?) prawdziwy pożar, który w dodatku sami zgłosiliśmy na straż pożarną. Paliła się trawa koło dworca. Najpierw ogień był malutki, ale po jakimś czasie dym stał się ciemniejszy, a płomienie było widać z kilkuset metrów, więc uznaliśmy, że z ogniem nie ma żartów i zadzwoniliśmy pod 998. Krzysiu podał mi numer, zanim zaczęłam dzwonić :) Niestety, całej akcji gaśniczej nie obejrzeliśmy, bo właśnie podjeżdżał (trąbiąc na strażaków na torach) nasz pociąg.
    Zanim wróciliśmy do domu (wygodnie, samochodem z tatusiem :)) Amelka padła. Oby już na noc....

     Samą wycieczkę pociągiem polecamy. Dla dzieci wożonych głównie samochodem, to duża atrakcja, a widoki zdecydowanie ciekawsze niż z tramwaju czy autobusu. Poza tym, ile nowych rzeczy poznaliśmy- tablica odjazdów i przyjazdów była do odszyfrowania, szukanie odpowiedniego peronu, poznanie zasad kulturalnego zachowania się w środkach komunikacji publicznej. My czujemy niedosyt i już planujemy dłuższą wycieczkę.














Miła, choć szalona sobota :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz