poniedziałek, 15 maja 2017

Tatry z dziećmi- część 1.

Jak już wspominałam, przedłużyliśmy sobie w tym roku weekend majowy i spędziliśmy tydzień w Tatrach. Marzyliśmy o tym od dawna, bo ostatni raz w górach byliśmy całe 10 lat temu, z półroczną Julką :)




Wierzyć mi się nie chce, że to pyskujące dziewczę z wiecznym fochem (stąd domowy przydomek Fochmistrzyni :)) było takie małe i słodkie :)

Tym razem nie zapowiadało się tak lekko. Zdecydowanie łatwiej zapakować malucha do nosidła, niż dreptać z trójką, wożoną na co dzień wszędzie samochodem...

Droga z podpoznańskiej Rokietnicy do Zakopanego jest dłuuuuuuga. Im masz więcej dzieci, tym jest dłuższa. Serio! No chyba, że wyjeżdżasz tak, jak planujesz...

- Wyjdziemy o 3, żebyśmy rano byli na miejscu
- Ale kochanie, ty wracasz z pracy dopiero ok.23, musisz się trochę przespać
- No dobra, o 4.

***
- Kotek, jest 4. Spakowałam nas, tylko wpakuj to wszystko do auta
-OK, za 10 minut pakujemy dzieci do auta i jedziemy

***
- Mamusiu, a gdzie my wyjeżdżamy tak wcześniej? Przecież jest dopiero 6.40...

Także ten tego....

A dlaczego pakowałam nas w środku nocy, zamiast kilka dni wcześniej? Bo....jesteśmy super rodzicami. Wakacje zaklepaliśmy w październiku (atrakcyjna cena), a dzieci dowiedziały się dopiero za Częstochową, dokąd jedziemy i że nasz weekend majowy nie kończy się po weekendzie :)
Niestety, niespodzianki łączą się zazwyczaj z moimi zarwanymi nockami. Taki dziwny zbieg okoliczności....

Wracając do wyjazdu
Wyjechaliśmy przed 7, licząc na to, że dzieciaki prześpią jeszcze chociaż ze 2 godziny. Myliliśmy się. W związku z tym, że ich bezczelnie okłamaliśmy, średnio co 20 sekund z którychś ust padało pytanie:
- daleko jeszcze?
- a dlaczego jedziemy do Antka (kuzyn, do którego niby mieliśmy jechać) tak wcześnie?
- a jak długo się do nich jedzie?
- a ostatnio droga wyglądała inaczej
- czy my się nie zgubiliśmy?
- nie przypominam sobie, żebyśmy wcześniej jeździli do nich autostradą
- ja chcę wiedzieć, dokąd jedziemy
- muszę siusiu
- chcę jeść
- kiedy będziemy na miejscu?

I tak mniej więcej do godziny 14, kiedy to wreszcie krajobraz uległ znaczącym zmianom i naszą najstarszą latorośl olśniło. Miało to miejsce w bardzo malowniczy miejscu, które odwiedziliśmy po drodze (niekoniecznie bardzo po drodze, ale taki był zamysł mojego małżonka).
- Czy my nie jedziemy przypadkiem w góry?

Tu nastąpiła zmiana frontu. Z dzieci jęcząco-marudzących, nagle w aucie zrobiły się rozchichrane aniołki. Przecież od kilku tygodni dopytywały mnie, czy kiedyś pojedziemy w góry, bo kolega był i bo fajną książkę przeglądali i by kiedyś też chcieli. A ja z kamienną twarzą, pękając ze śmiechu w środku odpowiadałam, że może za dwa, trzy lata, jak Melka podrośnie... :)

Piękne miejsce, które odwiedziliśmy (nie do końca) po drodze, to Skalne Miasto Podzamcza, w Ogrodzieńcu. Trochę ścieżek do przetestowania małych nóżek, kilka skałek o ciekawych kształtach i ruiny zamku. No i zbyt wiele straganów z pamiątkami. Na szczęście udało nam się powstrzymać dzieciaki przed wydaniem wszystkich pieniędzy już pierwszego dnia naszego wyjazdu.











Tu zaczęliśmy trening z pilnowania szlaków :)


Ciekawe spotkania na szlaku


Każdy wędrowiec musi mieć laskę :)











I tak nam właściwie minął pierwszy dzień naszej wyprawy. Do Zakopanego dojechaliśmy około 19.00. Po zameldowaniu i rozpakowaniu w Duchu Tatr, nikt już nie miał siły na spacery. Mimo to, ok.21 poszliśmy jeszcze na małe zakupy spożywcze i padliśmy ze zmęczenia. Wcześniej jednak dzieci opisały swoje wrażenia w nowych notatnikach. To nam dało chwilkę na drzemkę :) Polecam takie rozwiązania. Notatniki z tackami i długopisami kupiłam za grosze w Netto. Dzieci codziennie miały opisywać swój dzień, co zapamiętały, co im się podobało. Dodatkowo, robiły rysunki. Taka chwila wyciszenia jest potrzebna po ciężkim dniu. Szczególnie rodzicom :)


Na dzisiaj tyle, bo i tak się rozpisałam. W kolejny poście nasza pierwsza górska wyprawa.

4 komentarze:

  1. super początek wyprawy! 10 latki i ich humory znamy oj znamy ;) wydłużenie drogi proporcjonalne do ilości dzieci też :) ale pomysł z notatnikami świetny i godny naśladowania! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszamy na dalsze wpisy, będzie o trasach z dziećmi :) A notatniki to czysty przypadek. Kosztowały takie grosze, że od razu wpadł mi do głowy pomysł z zadaniami na wyjazd. Od teraz będą obowiązkowe zawsze :)

      Usuń
  2. Wygląda na to, że spędziliście tam wspaniały czas. Już się nie mogę doczekać kolejnych relacji! Ja też ostatni raz w górach byłam równo 10 lat temu i tak strasznie mi tęskno..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było cudownie! Polecam Ci szukanie miejsca duuuużo wcześniej, bo wtedy cenowo jest bez porównania. Poza tym teraz za Krysię nigdzie nie będziecie musieli płacić i jeszcze nie będzie problemu z chodzeniem :)

      Usuń