Julci tak podobają się różne zabawy matematyczne, że ciągle chce więcej. Ciągle chce tez coś nowego.
Przy okazji sadzenia fasoli, postanowiłam więc wykorzystać ziarna do matematycznych zabaw.
Najpierw Julka liczyła ziarenka. Potem układałyśmy je parami. Później dostała kieliszki do jajek i musiała do każdego kolejnego wrzucić o 3 ziarenka więcej niż w poprzednim. Poszło jej świetnie. Nie zrobiła żadnego błędu!
Chciała jeszcze, więc tym razem układało o 5 więcej. Niestety, pod koniec się znudziła i do ostatnich dwóch kieliszków wsypała "na oko" :) Nie trafiła.
W międzyczasie z drzemki obudził się Krzyś, więc i on musiał dostać zadanie. Do pierwszego kieliszka włożyłam mu jedno ziarenko. Do kolejnych miał ich wkładać coraz więcej. Pięknie mu to wyszło i było od razu widać, że jest ich coraz więcej. Więc....wymieszałam wszystkie kieliszki i kazałam mu je ułożyć od największej liczby fasolek do najmniejszej. I później jeszcze raz, od najmniejszej do największej.
Tu się już Julka zniecierpliwiła, że ona też chce zadanie....
No to kazałam im podzielić wszystkie kieliszki po równo (Krzyś szybko zagarnąć dwa najbliższe, Julka liczyła.) i wsypać łyżeczką do pierwszego jedno ziarenko, do drugiego dwa, a do trzeciego trzy. Bez pomagania sobie paluszkami. Zadanie niby proste, ale łowienie łyżką konkretnej liczby ziarenek proste jednak nie jest :)
Na szczęście po tej zabawie stwierdzili, że teraz chcą rysować. Na szczęście, bo pomysłów już mi brakowało :)
Pliki do pobrania
Etykiety
eksperymenty
(37)
jestem mamą
(37)
prace plastyczne
(28)
przyroda wokół nas
(24)
piątki z eksperymentami
(23)
z papieru
(20)
prezenty
(17)
wiosna
(17)
zabawy na świeżym powietrzu
(17)
zmysły pracują
(17)
świat zwierząt
(16)
sposób na dziecko
(14)
miejsca na wycieczki
(13)
nauka czytania i pisania
(13)
polecam
(13)
zima
(13)
lato
(12)
wesoła matematyka
(12)
woda
(12)
dzieci w kuchni
(11)
Boże Narodzenie
(10)
igłą i nitką
(10)
recykling
(9)
rośliny
(9)
tekściory
(9)
Tatry z dziećmi
(8)
nowe doświadczenia
(8)
zabawy ruchowe
(8)
zabawy z niemowlęciem
(8)
zmysłowe piątki
(8)
Wielkanoc
(7)
farbami
(7)
kwiaty
(7)
niekoniecznie pędzlem
(7)
projekt tęcza
(7)
przygotowanie do czytania i pisania
(7)
Kosmiczny listopad
(6)
OK
(6)
Pomoce dydaktyczne
(6)
dla mamy
(6)
kosmos
(6)
kreatywne
(6)
zabawy z małym dzieckiem
(6)
dotyk
(5)
pisanie
(5)
wakacyjna szkoła 2015
(5)
wyklejanka
(5)
fotografia
(4)
kolorowe nutki
(4)
książki
(4)
smak
(4)
sprawdzenie wiedzy
(4)
słuch
(4)
Słońce
(3)
Ziemia
(3)
czytanie ze zrozumieniem
(3)
dla niejadka
(3)
jesień
(3)
kalendarz adwentowy
(3)
kartki
(3)
konspekty lekcji
(3)
patriotycznie
(3)
pomysły na w-f
(3)
projekty
(3)
równowaga
(3)
w mojej klasie
(3)
węch
(3)
zabawy dla pierwszaków
(3)
zabawy w domu
(3)
zabawy w szkole
(3)
zabawy ze słowami
(3)
ciąża
(2)
las
(2)
lekcja inaczej
(2)
mali rzeźbiarze
(2)
pisanie nie musi być nudne!
(2)
storyline
(2)
tutorial
(2)
układanki
(2)
wakacje
(2)
walentynki
(2)
wzrok
(2)
z komputerem za pan brat
(2)
zabawy integrujące
(2)
zdrowie
(2)
BuJo nauczanki
(1)
Nowy Rok
(1)
OK zeszyt
(1)
człowiek
(1)
escape room
(1)
gry komputerowe
(1)
gry na lekcjach
(1)
gry planszowe
(1)
inne
(1)
jak się uczyć
(1)
lalki
(1)
lapbook
(1)
mała fizyka
(1)
mikołąjki
(1)
mnemotechniki
(1)
noc naukowców
(1)
ogień
(1)
origami
(1)
pamięć
(1)
pojazdy
(1)
postanowienia
(1)
powietrze
(1)
warzywa
(1)
wyzwania
(1)
zabawy dla maluchów
(1)
zabawy z angielskim
(1)
zabawy z muzyką
(1)
zasady w klasie
(1)
zwierzęta
(1)
życie z nastolatką
(1)
poniedziałek, 8 lipca 2013
niedziela, 7 lipca 2013
Projekt tęcza- dzień fioletowy. Ostatni.
I dobrnęliśmy do końca projektu tęcza. Udało nam się codziennie wygospodarować na to nieco czasu, choć nie zawsze było łatwo.
Dziś na przykład Krzyś kompletnie odmówił udziału. Patrzył, co robi Julka, ale sam nie chciał się włączyć. Myślę, że to było dla niego po prostu za dużo. Zazwyczaj intensywnie i aktywnie poświęcam im czas ze 2-3 razy w tygodniu. No zmęczył się chłopak mamusią jak nic :)
Oto efekty dzisiejszej pracy. Fioletowe korale z makaronu (miały być na dzień czerwony, ale nie było w sklepie odpowiedniego makaronu) i ośmiornica. Dlaczego akurat ośmiornica? Moim skojarzeniom winny jest Walt Disney :)
Julka w koralach
I ośmiornica gotowa
Świetnie się bawiliśmy przez ten tydzień. Bardzo dziękujemy za to, że mogliśmy wziąć w nim udział. Na pewno uatrakcyjnił nasze wakacje. To pierwszy projekt blogowy, w którym brałam udział, ale na pewno nie ostatni :)
A brały w nim też udział te blogi:
Kreatywnik
Bajdocja
Poradnik położnej
Projekt: Człowiek
Karolowa mama
Polecam zaglądanie tam w poszukiwaniu inspiracji do zabaw z dziećmi!
Dziś na przykład Krzyś kompletnie odmówił udziału. Patrzył, co robi Julka, ale sam nie chciał się włączyć. Myślę, że to było dla niego po prostu za dużo. Zazwyczaj intensywnie i aktywnie poświęcam im czas ze 2-3 razy w tygodniu. No zmęczył się chłopak mamusią jak nic :)
Oto efekty dzisiejszej pracy. Fioletowe korale z makaronu (miały być na dzień czerwony, ale nie było w sklepie odpowiedniego makaronu) i ośmiornica. Dlaczego akurat ośmiornica? Moim skojarzeniom winny jest Walt Disney :)
To teraz nasze prace :)
Julka w koralach
I ośmiornica gotowa
A brały w nim też udział te blogi:
Kreatywnik
Bajdocja
Poradnik położnej
Projekt: Człowiek
Karolowa mama
Polecam zaglądanie tam w poszukiwaniu inspiracji do zabaw z dziećmi!
sobota, 6 lipca 2013
Projekt tęcza- dzień granatowy
Dziś dzień granatowy. Woda byłą wczoraj, więc dzisiaj bawiliśmy się atramentem. Dzieciakom bardzo się spodobało.
Najpierw zrobiliśmy dwa eksperymenty. W jednym rozpuszczaliśmy atrament w ciepłej i zimnej wodzie.
Krzyś miał ciepłą wodę, a Julka zimną. Od razu zauważyli, że w ciepłej atrament "znikał".
Kiedy już zniknął zupełnie, dodaliśmy do szklanki trochę kwasku cytrynowego i nagle kolor wrócił. Ileż radości :)
W drugim eksperymencie do butelki wsypaliśmy kwasek cytrynowy, trochę wody i atrament dla lepszego koloru. W szklance wymieszaliśmy sodę z wodą i na końcu wszystko połączyliśmy.
Najpierw zrobiliśmy dwa eksperymenty. W jednym rozpuszczaliśmy atrament w ciepłej i zimnej wodzie.
Krzyś miał ciepłą wodę, a Julka zimną. Od razu zauważyli, że w ciepłej atrament "znikał".
Kiedy już zniknął zupełnie, dodaliśmy do szklanki trochę kwasku cytrynowego i nagle kolor wrócił. Ileż radości :)
W drugim eksperymencie do butelki wsypaliśmy kwasek cytrynowy, trochę wody i atrament dla lepszego koloru. W szklance wymieszaliśmy sodę z wodą i na końcu wszystko połączyliśmy.
Na koniec zrobiliśmy atramentową pracę plastyczną. Na grubą i śliską kartkę dzieci wlały kleksik z atramentu, a potem rozdmuchiwały to słomkami. Kiedy prace wyschły, zastanawialiśmy się, do czego te plamy są podobne. Doszliśmy do wniosku, że Krzysia to dinozaur, a Julki rak. Ale kolorować już im się nie chciało :) Trudno, może jutro....
piątek, 5 lipca 2013
Projekt tęcza- dzień niebieski
Dziś kolej na niebieski. Od razu przypomina mi się pewna zabawa Krzysia. Kilka razy w tygodniu woziłam go do moich rodziców, koło szkoły, w której pracuję. Po drodze Krzyś zazwyczaj nie chciał ze mną rozmawiać (choć jest urodzoną gadułą, nie powiem po kim :) ). Wolał wymyślać sobie zabawy. I tak pewnego zimnego dnia siedział sobie w foteliku w rękawiczkach w dinozaury (ukochanych, jak się domyślacie) i nazywał kolory dinusiów (pomysł na bank wziął się od Berta i Erniego ).
I tak sobie mówił: pomarańcz, pomarańcz, zieleń, zieleń, czerwień, czerwień, niebiesk, niebiesk :) I ten niebiesk tak mi zapadł w pamięć :) Logicznie myśli to moje dzieciątko :)
A dziś zrobiliśmy sobie pracę plastyczną. Niebieski oczywiście skojarzył nam się z wodą. Bo za tydzień jedziemy nad morze i nasze myśli krążą już tylko wokół wakacji :)
Zrobiliśmy więc sobie morze z łódkami i rybkami.
Najpierw woda z krepy:
Teraz składamy łódeczki z papieru
Mały dzielnie sobie radził:
Czapeczka na półmetku:
Kolorujemy łódki:
I wycinamy rybki.
Jeszcze je tylko przykleić...
I gotowe!
I tak sobie mówił: pomarańcz, pomarańcz, zieleń, zieleń, czerwień, czerwień, niebiesk, niebiesk :) I ten niebiesk tak mi zapadł w pamięć :) Logicznie myśli to moje dzieciątko :)
A dziś zrobiliśmy sobie pracę plastyczną. Niebieski oczywiście skojarzył nam się z wodą. Bo za tydzień jedziemy nad morze i nasze myśli krążą już tylko wokół wakacji :)
Zrobiliśmy więc sobie morze z łódkami i rybkami.
Najpierw woda z krepy:
Teraz składamy łódeczki z papieru
Mały dzielnie sobie radził:
Czapeczka na półmetku:
Kolorujemy łódki:
I wycinamy rybki.
Jeszcze je tylko przykleić...
I gotowe!
czwartek, 4 lipca 2013
Męczymy matematykę
Postanowiłam dla zabicia nudy popracować nad matematyką u Julki. Zadałam jej zadanie z pilotem- w samolocie jest tylu i tylu pasażerów. Ila lat ma pilot? Obliczyła....sumę pasażerów oczywiście. Powolutku doszłyśmy do wniosku, że tego się nie da wyliczyć. Zadałam jej ok. 6 kolejnych podobnych zadań i teraz ma już pewność, że takich zadań nie da się obliczyć.
Teraz chce kolejne, więc zapytałam ją, kto będzie na dole huśtawki, jeśli usiądą na niej z bratem (młodszym). Powiedziała, że Krzysiu, bo....jest niższy :) Po chwili jednak doszła do do wniosku, że nie o wzrost chodzi. Jak się młody obudzi z drzemki, pobawimy się wagą. Julka już zaproponowała zrobienie jej z wieszaka. Kreatywne to moje dziecko, nie ma co.
Do zabaw zainspirował mnie wywiad z profesor Gruszczyk- Kolczyńską. Koniecznie muszę sobie kupić kilka z jej książek. Nigdy więcej matematyki według wydawnictwa!!!!
Teraz chce kolejne, więc zapytałam ją, kto będzie na dole huśtawki, jeśli usiądą na niej z bratem (młodszym). Powiedziała, że Krzysiu, bo....jest niższy :) Po chwili jednak doszła do do wniosku, że nie o wzrost chodzi. Jak się młody obudzi z drzemki, pobawimy się wagą. Julka już zaproponowała zrobienie jej z wieszaka. Kreatywne to moje dziecko, nie ma co.
Do zabaw zainspirował mnie wywiad z profesor Gruszczyk- Kolczyńską. Koniecznie muszę sobie kupić kilka z jej książek. Nigdy więcej matematyki według wydawnictwa!!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)